poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2016-4, Cykl o Rodzinie

PANOWIE, NIE DAJCIE SIĘ ZAKRZYCZEĆ PRZEZ FEMINISTYCZNY JAZGOT!

rys_2016_4-007„Decyzja o aborcji powinna należeć wyłącznie do kobiet. To w końcu jej brzuch i jej sprawa” – grzmią feministki. Dobrze, ale co z ojcami? Oni chyba też mają w tej sprawie coś do powiedzenia.

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny przygotowała raport na temat sposobu realizowania w Polsce tzw. legalnych aborcji. Monitoringiem Federacja objęła 200 z 400 działających w Polsce szpitali z oddziałami ginekologiczno−położniczymi, w sześciu województwach: lubuskim, zachodniopomorskim, wielkopolskim, mazowieckim, małopolskim i śląskim. To w tych województwach – jak przekonują autorki raportu – kobiety mają największy problem z dostępem do aborcji. Na czym polega grzech tych placówek? „Szpitale wbrew prawu wymagają dodatkowych opinii lekarskich, konsyliów, badań, a nawet (o zgrozo! – MT) zgody męża” – podsumowuje raport „Gazeta Wyborcza”.

Dla zwolenników aborcji ojciec jest niewidoczny, nie ma go, nie istnieje. Ot, taki anonimowy dawca nasienia. A nawet jeśli gdzieś jest, to i tak nikt go nie słucha, bo przecież „nie jego brzuch, nie jego sprawa”. Faktycznie brzuch nie jego, ale gdyby nie on, nie byłoby sprawy „brzucha”. Dlaczego ktoś, kto powołał do życia dziecko, nie ma mieć prawa decydowania o tym, czy to dziecko ma się urodzić, czy nie. I doprawdy nie rozumiem, dlaczego szpital nie może o kwestię aborcji spytać ojca.

Dlaczego tylko kobieta ma decydować o życiu i śmierci dziecka? Możemy przyjąć, że decyzja kobiety jest de facto decyzją wspólną jej i ojca dziecka. Jej zgoda na aborcję to zgoda obojga. Ale tak być nie musi. A co, jeśli ojciec aborcji nie chce? Co, jeśli decyzji kobiety się sprzeciwia? Czy ma on coś do powiedzenia w tej sprawie? Dziecko jest przecież jego. Pytania te są zasadne, bo w wielu sytuacjach mężczyźni gotowi są dziecko przyjąć, a nie ma na to zgody kobiety. I po stracie dziecka cierpią, bo nie umieli swojego dziecka uchronić przed śmiercią.

Wyrazem tego są choćby wypowiedzi i pytania zadawane przez mężczyzn, których żony (partnerki) dokonały aborcji, nie licząc się z ich wolą. Ja tu doprawdy czegoś nie rozumiem. Kiedy rozmawiamy o modelu rodziny, o tym, jak dzielić się obowiązkami, wtedy feministki mają usta pełne frazesów o roli ojca, o tym, jak powinien się w swoje ojcostwo angażować, ile czasu spędzić na urlopie tacierzyńskim (brr, okropna nazwa).

rys_2016_4-071I jakie to ważne dla rozwoju dziecka. Zgadzam się, że obecność ojca jest kluczowa w wychowaniu i naprawdę walczyć należy o zaangażowanie ojców, o to, by chcieli ze swymi dziećmi być. Wbrew pozorom to zaangażowanie widać. Na placu zabaw ojców nie brakuje, rano i popołudniu w szkole czy przedszkolu także są obecni. Na szczęście do lamusa odeszły czasy, kiedy mężczyzn nie dopuszczało się do dzieci, szczególnie maleńkich, bo na pewno zrobią im krzywdę. Dziś dzielnie asystują przy porodzie, pomagają i wspierają matki w karmieniu, kąpią swoje nowo narodzone dzieci. I tak trzymać!

Magdalena Środa zapytana przez dziennikarkę „Wysokich Obcasów”, jak przekonała swojego męża, żeby zajmował się niemowlęciem, kiedy ona zaraz po porodzie pobiegła do pracy, odpowiedziała: „Nie musiałam go przekonywać. To było oczywiste, że dzielimy się obowiązkami i przyjemnościami. W końcu to nie było tylko moje dziecko, ale także jego”.
I o to chodzi, dziecko jest także ojca. Od samego początku. To rozwijające się w brzuchu także jest ojca, nie tylko matki. „Kobieta ma prawo wymagać od mężczyzny tej samej odpowiedzialności za los ich dziecka, która na nią przypada. Żadna kobieta sama nie zajdzie w ciążę i żadna kobieta nie jest w pojedynkę odpowiedzialna za los poczętego dziecka. Przypisywanie odpowiedzialności samej tylko kobiecie−matce, z pominięciem odpowiedzialności mężczyzny−ojca, jest przejawem nieuczciwości i wielkiej niesprawiedliwości społecznej” – przekonuje Magdalena Korzekwa. I dlatego nie wolno ojcu odbierać prawa do decydowania o życiu własnego dziecka. Także tego chorego. No tak, mówią wtedy zwolennicy aborcji, chorym dzieckiem będzie musiała opiekować się matka, bo przecież ojcowie wtedy odchodzą. Jedni odchodzą, drudzy nie odchodzą. To po pierwsze. Takie uogólnianie jest obraźliwie dla bardzo wielu ojców, którzy zajmują się swoimi chorymi dziećmi, którzy się o nie troszczą i którzy wspierają matki tych dzieci każdego dnia. Mam dla nich ogromny szacunek. Po drugie, nie można decydować o czyimś życiu tylko na podstawie tego, że być może zostawi je ojciec. Ojcowie zostawiają też zdrowe dzieci i ich matki (i nie są to pojedyncze przypadki, patrząc na statystyki dotyczące samotnego macierzyństwa) często w dramatycznych sytuacjach, a nikt nie postuluje likwidacji tych dzieci. To dopiero byłby skandal.

Choć inaczej rozwija się więź matki z dzieckiem, a inaczej więź ojca, nie ulega wątpliwości, że aborcja odciska piętno także na jego psychice. Bo aborcja to całkowite zaprzeczenie ojcostwu. Tak jak całkowitym zaprzeczeniem roli ojca jest namawianie kobiety do aborcji (a nie są to takie znów rzadkie przypadki) przez mężczyznę. Dojrzały mężczyzna bierze za poczęte dzieci i za ich matkę odpowiedzialność. A przejawia się ona choćby w tym, że chroni swoje dziecko przed śmiercią, a matkę dziecka przed konsekwencjami aborcji. Dlatego nie wolno z debaty na temat ochrony życia rugować mężczyzn. Oni są ojcami i ich głos winien być słyszany. I nie wolno pozbawiać ich decyzji, bo to są też ich dzieci. Panowie, nie bądźcie więc mięczakami, nie dajcie się zakrzyczeć przez feministyczny jazgot. To wasze dzieci i wasza sprawa. Walczcie o nie!

Małgorzata Terlikowska Małgorzata Terlikowska
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 9, 18-24), XII Niedziela Zwykła, 23 czerwca 2019

Strojenie odbiornika

„Dobrze, kiedy dzieją się wielkie rzeczy mocą Ducha Świętego, kiedy w sposób namacalny doświadczamy tego, że Pan jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, ale nie możemy wyrzucić z chrześcijaństwa cierpienia. Nie odkąd Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał. To wydarzenie sprawiło, że coś tak beznadziejnego jak cierpienie i ból może się stać narzędziem ku dobremu. To na prawdę dobra nowina. Krzyż to etap do poranka zmartwychwstania. Nigdy cel sam w sobie. Nieść swój krzyż w perspektywie życia, które pokonuje śmierć, to być prawdziwie dobrze nastrojonym. Obyśmy nie zniechęcili się wszelkimi zakłóceniami.”
ks. Paweł Baran MS

"

A F O R Y Z M

„Ojciec, głowa rodziny, niechaj będzie wśród swoich przedstawicielem Boga, i niech przewodniczy im nie tylko władzą, ale również przykładem życia.”

(św. Jan XXIII)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

6 dni temu

UWAGA PROMOCJA!
Niespodziankę w postaci ostatniego numeru Posłańca, Łez Maryi i książki "Ryczące owieczki" wydawnictwa Dreams otrzymają trzy osoby, które odpowiedzą w komentarzu na pytanie: DO ILU OŁTARZY IDZIE PROCESJA W BOŻE CIAŁO???
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

2 tygodni temu

Czy spotkaliście kiedyś Pampiludki? Jeśli nie - jest okazja!
Asia Olejarczyk, pisarka, opowiada o tym, jak Duch Święty poprowadził ją do odkrycia Pampilii.

"Podczas Mszy Świętej, kiedy to siedziałam w ławce ze zniecierpliwionymi dziećmi, które niewiele rozumiały z liturgii, poprosiłam Go, by pomógł mi objaśnić im, co właściwie się tam dzieje. Zaczęłam słuchać słów uszami dzieci. Wyobraziłam sobie, że znów mam kilka lat… I poczułam się tak, jakby ktoś mówił do mnie w obcym języku. Na przeszkodzie stały trudne, archaiczne słowa, z którymi dzieci nie stykają się w codziennych kontekstach: „amen”, „hosanna”, „chwała”, „bliźni”, „zbawienie”… Przyszło mi do głowy, by umiejscowić te wyrazy w przyjaznym, baśniowym świecie. Właśnie wtedy przed oczami stanęły mi dwa niewielkie ludziki w kolorowej krainie: pampiludki – Gideon i Alimemek."

Ostatni numer Posłańca możesz otrzymać pisząc na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA