poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2016-3, Aktualności

BIZNESWOMAN

Z s. Anną Bałchan ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej rozmawia ks. Bohdan Dutko MS

– Ja jestem bizneswoman, jestem kobietą biznesu, mnie interesuje zbawienie i sensowny styl życia. Ja nie jestem altruistką dla altruizmu nie byłabym tu ani sekundy, bo ja jestem wredna, wygodna, pyszna, kto mi tu podskoczy?

 

rys_2016_3-002Słyszałem, że jako dziewczyna w świecie prostowała Siostra liście, jak małpy banany, czy to prawda?
Byłam zbuntowaną nastolatką. Miałam mnóstwo pretensji do rodziców i Pana Boga za to, że jestem mało doskonała, mało fajna, nie taka trendy itd. I wtedy usłyszałam od księdza, że każdy z nas to indywidualność, że każdy z nas jest niesamowity, że na świecie nie ma kogoś takiego drugiego, tak jak nie ma dwóch jednakowych liści. Przez dwa miesiące szukałam dwóch jednakowych liści, aby udowodnić temu księdzu, że wygaduje jakieś brednie. Ile drzew obskoczyłam, żeby wyszło na moje, i nie znalazłam. Trzeba było być dobrze kopniętą, żeby przez dwa miesiące skakać po drzewach…, a ja to robiłam…, ale w końcu odpuściłam.

Jaka była młoda Anna?
Czytałam, że jedna z dziewczyn powiedziała do Matki Teresy z Kalkuty: „mam siebie dość, nienawidzę się!” Pasowało mi to, bo wcześniej myślałam, że jestem jedyna, co tak myśli, a okazało się, że nie. I Matka Teresa powiedziała: „to po co siedzisz w sobie, wyjdź z siebie do, dla…” Mieszkałam w bloku, gdzie były piece i nie wiedziałam, że sąsiedzi w starszym wieku mogą mieć problem z przyniesieniem sobie węgla. Jak się jest młodym, to ma się poczucie nieśmiertelności, nikt cię nie pokona, nawet jakby cię samochód trzasnął. Brakuje wyobraźni, nie widzi się wielu problemów. Kiedy wyszłam z siebie, to nagle zobaczyłam innych ludzi, przestałam siebie odmieniać przez wszystkie przypadki, jaka to jestem biedna.

Mówi się, że za kobietą stoją inne kobiety, matka…
Kiedyś mama powiedziała mi mądrą rzecz: nie mamy wiele, ale mamy siebie. Pomyślałam, kurde, co to znaczy, że mamy siebie? To było takie niesamowite. Dopiero z biegiem lat zrozumiałam, co to znaczy, bo pośród wielu ludzi, których spotkałam, byli porzuceni, pozostawieni, nie znający swoich rodziców, swojej historii, a ja mogę powiedzieć: tu leżą moi rodzice, tu jest ich grób, tam było moje mieszkanie. To takie niesamowite, bo każdy
zadaje sobie pytanie: kim jestem, skąd pochodzę.

A babcia?
Miałam mądrą babcię, która patrząc na mnie, mówiła: pięknie wyglądasz, jesteś kimś niesamowitym. Zamyślona dodawała: młodość jest piękna… A ja odpowiadałam: babciu, co ty gadasz, jestem pełna kompleksów… A ona: zawsze możesz sprawić, żeby dzień był fajniejszy; jak powiesz dzień dobry, powiedz to tak, żeby komuś naprawdę ten dzień zaczął się dobrze, żeby poczuł się zauważony… Wtedy nie wiedziałam, o co jej chodzi, teraz już wiem. Jej spojrzenie pamiętam do dziś, patrzyła z taką wielką miłością.

Siostra ma męski zawód. Feministki powiedziałyby mechaniczka obróbki skrawania…
Ledwo skończyłam liceum zawodowe, do którego nie chciałam chodzić – ojciec mnie zmusił. Ojciec długo rozmawiał i tłumaczył. Nie cierpiałam tego, wolałabym, żeby dał mi w dziób i byłby spokój, a tak czułam się, jakbym siedziała gołym tyłkiem na rozżarzonych węglach. On mi tłumaczył: wiem dziecko, że orłem nie jesteś, zrób to, co możesz, Bóg ci pobłogosławi, nie wyjdzie, trudno, ale spróbuj… I tak dla świętego spokoju zrobiłam maturę i dzięki temu mogłam studiować, skończyć szkołę terapeutyczną i jeszcze wiele różnych kursów podyplomowych. Pan Bóg ma swoje plany.

Kiedy Siostra spotkała Boga?
Kiedy miałam czternaście lat. Miałam „doła” i modliłam się o śmierć. Mówiłam: Boże, jeśli jesteś, to nadaj sens mojemu życiu, jeżeli rzeczywiście jesteś, to chcę Cię doświadczyć. Co mnie obchodzi, co robiłeś dwa tysiące lat temu. Czytam, że uzdrawiasz, a ja się czuję chora, ja się czuję zniewolona, czuję się spętana, nie czuję radości życia, pomóż mi!

I co się stało, odpowiedział, dał się doświadczyć?
Ktoś zaprosił mnie do wspólnoty przy kościele. Tam poczułam się zaakceptowana. Zachęcali do czytania Pisma św., mówiąc, że jeśli nawet nie rozumiesz, to czytaj, a Bóg będzie mówił do ciebie. Pomyślałam, o key, będę czytać, co mi zależy. Podczas czytania usłyszałam, że Bóg mnie wybrał! Nie było mowy o wybraniu do zakonu, ale że Bóg mnie zamierzył, że nie jest to przypadek. Dosłownie było napisane: „ukształtowałem cię, wybrałem cię…”. Pomyślałam, kurde, mógłbyś się bardziej postarać i lepiej mnie zmajstrować. Słowo Boże coraz mocniej dotykało i przemieniało mnie. Poczułam wolność, nie musiałam obsesyjnie i zaborczo zabiegać o ludzkie względy. Bóg dał mi wolność bycia sobą i przyjęcia się taką, jaką jestem. Jestem wolna, niezależnie od tego, co o mnie mówi otoczenie. Jak coś mi się podoba, to mi się podoba. Było to niesamowite. Zaczęłam żyć!
Odnalazłam przestrzeń bycia z Bogiem, zaczęło mi być dobrze w tej przestrzeni. Doszło do mnie to, że wszystko jest darem, i to, co mam i to, czego nie mam, jest darem, jest prezentem, i że nic mi się
nie należy. Najtrudniej było się pogodzić z tym, że nic mi się nie należy.

A jak było z powołaniem do klasztoru?
Ja do klasztoru iść nie chciałam, Bóg męczył mnie niepokojem. Jak się chodziło na randki, to wydawało się, że ten jeden będzie na całe życie, ale widziałam, jak mi to szybko przechodziło. Myślałam więc, że coś mi odwaliło, ale że to szybko przejdzie. Żeby sobie z tym poradzić, zaczęłam imprezować, czasami coś się wypiło…, trzeba było wytrzeźwieć i znowu ten niepokój. Kiedyś była taka piosenka Piotra Szczepanika „Kochać, jak to łatwo powiedzieć”, ale miłość jest niepokojem. Rzeczywiście tego doświadczyłam. Czułam się prześladowana przez Jezusa. Uciekałam przed powołaniem, lubiłam żeglarstwo, miałam swój zespół, graliśmy szanty, było fajnie, wszystko super, a jednak niepokój wracał. Miałam 19 lat, zaraz po skończeniu szkoły śred−
niej. Nie byłam osobą pobożną, nie praktykowałam jakoś szczególnie, byłam przeciętną krajową: niedzielna Msza św. albo czasem nawet nie.

Znała Siostra jakieś zakonnice?
Miałam kontakt z wieloma zgromadzeniami, ponieważ grałam na gitarze i oni po prostu potrzebowali kogoś do grania. Dobrze, o key, przyjdę, ale jak nie będziecie mnie werbować do klasztoru. Jak nie, to się odwalcie i tyle. Nie bardzo chciałam być zakonnicą, uważałam je za jakieś dziwne stworzenia. W ogóle dziwnie mówią, jakieś są odjechane, gadają jakimś nieludzkim językiem.

Dziwne stworzenia? Przecież kobiety…
Była pewna sztampa w formowaniu ludzi w sensie zachowania, że to musi być takie zakonne, takie trochę odjechane. Ja spotkałam na swojej drodze siostry, które mówiły normalnie, bo gdybym spotkała takie, które zaczynają naciskać…

Czemu akurat niepokalanki?
Z dwóch powodów: Maryja i praca z kobietami. Mamy taką umowę z Szefem, że zgadzam się na życie klasztorne, ale ponieważ jestem bandzior, On musi mnie trzymać i nie pozwolić mi odejść, koniec kropka. I tak się dzieje.

Pewnie zachwyciła się Siostra jakąś niepokalanką?
To nie było tak, że spotkałam jakąś siostrę, która by mnie powaliła swoją charyzmą. Nie myślałamo klasztorze w kategoriach nieba, że tam są same święte kobiety, nie, ale że są zwyczajne homo sapiens, czasem ledwo sapiens. Kobieta jest wybitnie skomplikowaną istotą. Do klasztoru przychodzi się z całym swoim „dobytkiem”, całą swoją historią, ze swoimi poranieniami, zranieniami itd.

Chciano Siostrę sformatować w zakonie?
Za gruba jestem (śmiech)! Nie miałam takich siostrzanych cech… Na pewno nie podobam się wielu osobom także i we wspólnocie, ale przecież nie wszyscy muszą mnie kochać. Ważna jest jedna rzecz – przekonanie na trzysta procent, że Bóg mnie chciał w tej wspólnocie, właśnie taką poszarpaną.

A czy to prawda, że pozostanie w klasztorze wisiała na włosku?
Ależ oczywiście! Dziwię się czasem, czemu nie odeszłam. Nie musiałam bać się wrócić do domu,a rodzice – znając mój piękny charakter – dawali mi maksymalnie tydzień w klasztorze. Lubiłam się wygłupiać i robić różne psikusy, dlatego im się wydawało, że to kolejne moje jaja, że zrobię wszystkich w konia i gdzieś po tygodniu, dwóch mój tata powie: dobra, pośmialiśmy się wszyscy, o key, no to już wracaj do domu.

Nie chciano Siostry najzwyczajniej w świecie po prostu wyrzucić?
Szczerze mówiąc to usłyszałam coś takiego. Kiedyś ktoś z władz zakonnych powiedział, że nie potrzebują mnie tu na siłę, było to subtelne powiedzenie, że możesz sobie pójść.

Wasz charyzmat to posługa kobietom?
Full serwis, od narodzenia do naturalnej śmierci. Kiedyś siostry robiły tzw. misję dworcową, chodziły po dworcach i pomagały dziewczynom. Miałyśmy schroniska i szkoły zawodowe, w których uczyły się gospodarstwa, gotowania, opieki nad dziećmi, nad starszymi. Przyszedł komunizm i wywalili siostry. Problem nie zniknął, jest aktualny dalej, charyzmat też jest aktualny. Ja nie wymyśliłam nicnowego. Poszłyśmy na ulicę, żeby powrócić do naszego charyzmatu, powrócić do źródła. To Duch Święty tak zrobił, to On prowadzi. Ja nie robię nic bez błogosławieństwa przełożonych.

Materiał dostępny dla zarejestrowanych użytkowników. Zarejestruj się / Wykup prenumeratę lub Zaloguj się aby uzyskać pełny dostęp.

Jak to jest, że kobiecie po pięćdziesiątce się jeszcze chce?
Miałam taki epizod w młodości, że przestałam chodzić do kościoła w niedzielę… Byłam niewierząca (śmiech). Kiedy poszłam do spowiedzi, to kapłan dawał mi dobre rady, a ja odpaliłam, że mi się nie chce. Jak się wkurzył na mnie, walnął pięścią w konfesjonał i powiedział: „to niech ci się zachce!” O, ty klecho, pomyślałam! Ale to zdanie – „niech ci się zachce”, mam w głowie do dzisiaj. Są rzeczy i sprawy na które nie mam wpływu, ale są też takie, na które mam, więc staram się to wykorzystać, dać to moje małe 100 %. Jedną z takich spraw to budowa Centrum św. Józefa. To żłobek i przedszkole dla 40 dzieci, sale warsztatowe dla starych i młodych, dla których rozwijanie umiejętności tworzenia więzi i relacji jest ważne. Wierzę, że Bóg poruszy serca ludzi i pomogą nam wybudować to Centrum (www.budujemycosdobrego.pl). Po prostu za naszym ks. Założycielem Zgromadzenia Janem Schneiderem zawołam „Pomóżcie ratować dusze…”

ks. Bohdan Dutko MS ks. Bohdan Dutko MS
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 9, 18-24), XII Niedziela Zwykła, 23 czerwca 2019

Strojenie odbiornika

„Dobrze, kiedy dzieją się wielkie rzeczy mocą Ducha Świętego, kiedy w sposób namacalny doświadczamy tego, że Pan jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, ale nie możemy wyrzucić z chrześcijaństwa cierpienia. Nie odkąd Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał. To wydarzenie sprawiło, że coś tak beznadziejnego jak cierpienie i ból może się stać narzędziem ku dobremu. To na prawdę dobra nowina. Krzyż to etap do poranka zmartwychwstania. Nigdy cel sam w sobie. Nieść swój krzyż w perspektywie życia, które pokonuje śmierć, to być prawdziwie dobrze nastrojonym. Obyśmy nie zniechęcili się wszelkimi zakłóceniami.”
ks. Paweł Baran MS

"

A F O R Y Z M

„Ojciec, głowa rodziny, niechaj będzie wśród swoich przedstawicielem Boga, i niech przewodniczy im nie tylko władzą, ale również przykładem życia.”

(św. Jan XXIII)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

6 dni temu

UWAGA PROMOCJA!
Niespodziankę w postaci ostatniego numeru Posłańca, Łez Maryi i książki "Ryczące owieczki" wydawnictwa Dreams otrzymają trzy osoby, które odpowiedzą w komentarzu na pytanie: DO ILU OŁTARZY IDZIE PROCESJA W BOŻE CIAŁO???
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

2 tygodni temu

Czy spotkaliście kiedyś Pampiludki? Jeśli nie - jest okazja!
Asia Olejarczyk, pisarka, opowiada o tym, jak Duch Święty poprowadził ją do odkrycia Pampilii.

"Podczas Mszy Świętej, kiedy to siedziałam w ławce ze zniecierpliwionymi dziećmi, które niewiele rozumiały z liturgii, poprosiłam Go, by pomógł mi objaśnić im, co właściwie się tam dzieje. Zaczęłam słuchać słów uszami dzieci. Wyobraziłam sobie, że znów mam kilka lat… I poczułam się tak, jakby ktoś mówił do mnie w obcym języku. Na przeszkodzie stały trudne, archaiczne słowa, z którymi dzieci nie stykają się w codziennych kontekstach: „amen”, „hosanna”, „chwała”, „bliźni”, „zbawienie”… Przyszło mi do głowy, by umiejscowić te wyrazy w przyjaznym, baśniowym świecie. Właśnie wtedy przed oczami stanęły mi dwa niewielkie ludziki w kolorowej krainie: pampiludki – Gideon i Alimemek."

Ostatni numer Posłańca możesz otrzymać pisząc na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA