poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2017-5, Cykl o Rodzinie

BÓG PRZYCHODZI DO NIECZYSTYCH

Moje dzieciństwo i czas dorastania nie należały do najszczęśliwszych. Urodziłam się w biednej rodzinie, ojciec zostawił mnie i moją mamę chwilę po moich narodzinach. Gdy przyszłam na świat, moja mama miała 17 lat. Z powodu braku wsparcia w rodzinie musiała walczyć o utrzymanie nas, dlatego przez ok. 8 lat byłam głównie pod opieką prababci. Ten okres wspominam jako szczęśliwy i pomimo skromnych warunków nie brakowało mi nigdy niczego. Babcia dawała mi dużo miłości i to ona dała mi wychowanie religijne, które potem wydało owoc. Wszystko zaczęło się sypać, kiedy babcia zmarła i zostałam z mamą i ojczymem.

Najdotkliwsze w tym czasie było to, że czułam się strasznie opuszczona. Nikt z dorosłych nie poświęcał mi dostatecznej uwagi, nie pamiętam, żeby ktoś ze mną kiedykolwiek rozmawiał. Byłam dzieckiem bardzo żywym, bystrym, ale znerwicowanym. W przedszkolu byłam czarną owcą – biłam rekordy w zdobywaniu „karnych kółek” za karę. Nie znaczy to, że byłam wtedy zła, byłam po prostu bardzo niegrzeczna, ale mimo wszystko zawsze byłam lubiana przez innych.

W gimnazjum zaczęłam zjeżdżać po linii pochyłej. Słuchałam muzyki alternatywnej, później metalowej i zadawałam się z tymi „najbardziej słynącymi” ze „złej reputacji” osobami. Zaczęłam wtedy palić, dużo pić i brać narkotyki. Kiedy miałam 13 lat średnio w ciągu dnia piłam po 5 piw. Do domu przychodziłam tylko po to, żeby się wykąpać. Zaczęłam ostro imprezować, zaczęły się skargi ze szkoły, sprawy w sądzie, w konsekwencji nie zdałam 1 klasy gimnazjum. Gdy miałam 14 lat wypiłam tyle wódki, że na tydzień wylądowałam w szpitalu z poranioną twarzą.

Coraz bardziej fascynowałam się mrokiem, szaleństwem i traciłam wszelkie zahamowania. Postawiłam sobie za cel łamanie wszelkich granic. Interesowałam się okultyzmem, satanizmem i magią. Czułam się „nadczłowiekiem”. Gardziłam wszystkim, co proste i normalne, a jedyną wartością było dla mnie szaleństwo i jak największe wyuzdanie. Czerpałam przyjemność z gorszenia innych. Całe moje życie było wieczną imprezą. Często chodziłam w „delirium alkoholowym”, majaczyłam i popadałam w psychozę. Wspominam ten czas jako pełen cierpienia, bo przeżywałam też wtedy regularne rozczarowania miłosne.

Miałam w sobie ogromną pustkę i tęsknotę, której nic i nikt nie mógł wypełnić. Najbardziej pragnęłam wtedy czuć się prawdziwie kochaną, zrozumianą, przyjętą, pragnęłam być dla kogoś piękna i cenna. Ale byłam rozbitym i pokiereszowanym w środku człowiekiem, tak że po ludzku jedynym ratunkiem powinien być dla mnie psychiatryk. Sprawy zmieniły nieco bieg, kiedy w wieku 15 lat trafiłam do zakładu poprawczego. Początkowo był to ośrodek resocjalizacyjny, później jednak wysłano mnie do placówki o charakterze socjoterapeutycznym dla osób z różnego typu zaburzeniami zachowania.

Tam Pan zaczął wysyłać do mnie swoich proroków. To, co ujęło mnie i otworzyło na zmianę, była dobroć ludzka. Zobaczyłam ludzi, którzy byli wolni, dobrzy i mieli w sobie dziwne „światło”, które bardzo mnie pociągało. Mieli „to coś”, o czym ja tak bardzo głęboko marzyłam. Mam na myśli moich katechetów – Pawła i Piotra. Przy nich czułam się jak w domu i robiłam wszystko, by jak najczęściej spędzać z nimi czas. Nie ewangelizowali mnie wprost, raczej towarzyszyli mi w tym miejscu, w którym byłam i okazywali szacunek i szczerą troskę. Od tamtego czasu coś zaczęło się we mnie zmieniać. Czułam dziwny przypływ światła, czegoś nowego, bardzo pociągającego.

(…)

Całość świadectwa w najnowszym dwumiesięczniku „LaSalette – Posłaniec MBS5/2017Jeśli się nawrócą…

Klaudia Fajto Klaudia Fajto
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Mk 10, 17-27), XXVIII Niedziela Zwykła, 14-10-2018

Ubóstwo, które jest bogactwem

W perykopie poprzedzającej nasz dzisiejszy fragment (Mk 10,13-16) ukazuje uczniom nic niemające dziecko, jako gotowe do przyjęcia królestwa Bożego. Co więcej ogłasza uczniom że, jeśli nie staną się jak dzieci, nie będą mogli się tam znaleźć. Teraz okazuje się, że bogacz, który wydaje się, że ma wszystko nie jest w stanie wejść do królestwa Bożego. Nie jest nawet w stanie wyruszyć za Jezusem w drogę do swojej ziemi obiecanej. Ten, kto nic nie ma ma wszystko. Ten kto ma wszystko nic nie ma.

ks. Marcin Ciunel MS
(rektor WSD Misjonarzy Saletynów)

ROZWAŻANIE SŁÓW EWANGELII

A F O R Y Z M

„Słusznie nazwałbyś szczęśliwym tego, kto nie posiada wiele.”

(Horacy)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

4 dni temu

Uwaga! Dzień jest tak piękny, że postanowiliśmy rozdać 3 zestawy Posłańca: Wspólnota + Łzy Maryi. Wystarczy w komentarzu w jednym zdaniu ZAPROSIĆ DO SWOJEJ WSPÓLNOTY. Dla tych, którzy myślą, że nie są w żadnej, mała podpowiedź - nie myślcie utartymi schematami! Czasopisma wyślemy po weekendzie za najciekawsze odpowiedzi! ... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

6 dni temu

Pierwsza zapowiedź tematu kolejnego numeru Posłańca znajduje się na okładce wrześniowego wydania. RELACJE - coś o co nieustannie trzeba się troszczyć! Już w następnym numerze. ... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA