poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2017-2, Aktualności

Chrystus zmartwychwstał, ALLELUJA!

Z księdzem biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej, Grzegorzem Rysiem

rozmawia ks. Bohdan Dutko MS

Święta wielkanocne czy święta paschalne?
Paschalne. Samo określenie „święta wielkanocne” mogłoby skutkować zawężeniem przeżywania świąt do samej Wielkiej Nocy i Wielkiej Niedzieli. Natomiast prawda jest taka, że jest jeden wielki obchód liturgiczny, który zaczyna się w czwartek wieczór, a kończy błogosławieństwem po rezurekcji. To jest jedna wielka liturgia, która trwa trzy dni i ona pokazuje przejście. Choć jest ona zasadniczo przejściem wielkanocnym, bo Wielkanoc nadaje sens temu, co czynimy w czwartek i temu, co czynimy w piątek, w tym sensie mogą być to święta wielkanocne, to jednak określenie „święta paschalne” lepiej oddaje całą treść. Jest punkt wyjścia, jest punkt dojścia i jest czas, w którym się ta Pascha dokonuje.

Otwieram kalendarz i widzę, że święta wielkanocne przypadają w tym roku w niedzielę i poniedziałek 16 i 17 kwietnia…, czy tak jest naprawdę?
Ludzie różne rzeczy piszą.

Co to jest Triduum Paschalne?
Jest to przeżywanie w liturgii męki, śmierci i zmartwychwstania Pana Jezusa. Liturgia sprawia, że nie tylko przypominamy to, co się działo lat temu dwa tysiące, tylko – właśnie dzięki liturgii – stajemy się uczestnikami tych wydarzeń. W ten sposób to przejście Jezusa przez mękę i śmierć do zmartwychwstania jest też naszym przejściem. Dlatego szczytem przeżywania Triduum – od strony ludzkiej – jest odnowienie przez nas przyrzeczeń chrzcielnych. Świadomość chrzcielna otwiera nas na to doświadczenie paschalne, czyli na przejście ze śmierci do życia.

Jaka jest świadomość ważności Triduum Paschalnego dla przeciętnego wiernego?
Nie mam narzędzi, by to zbadać. Tym bardziej nie mam ochoty kogokolwiek oceniać czy osądzać, bo to nie do mnie należy. Ja sam, będąc już księdzem, nie rozumiałem, jakie to jest ważne. Byłem już kilka lat księdzem, kiedy ktoś mi otworzył oczy na całe znaczenie Triduum Paschalnego. Dlatego się nie dziwię… Pamiętam z dzieciństwa, jak wieczorem w Wielką Sobotę mama albo tata mówili: popatrz, czy pod kościołem pali się ogień czy jeszcze nie, jak się pali, to pójdziemy… Nie znam pobożniejszych ludzi od moich rodziców, jednak nie mieli wtedy (dziś ją mają) wielkiej świadomości Wigilii Paschalnej, która jest najważniejszym obchodem liturgicznym w całym roku. Mam nadzieję, że ta świadomość rośnie. Potrzeba czasu i cierpliwości. Ja nic innego od dwudziestu pięciu lat nie robię, jak tylko to powtarzam. Mam nadzieję, że wielu ludzi to usłyszało i wcale niekoniecznie ode mnie.

Czy możemy powiedzieć, że święta zaczynamy w czwartek wieczór?
Nie. Możemy powiedzieć, że w czwartek po południu kończy się Wielki Post. Triduum Paschalne jest odrębnym, bardzo krótkim, ale intensywnym czasem liturgicznym.

To kiedy zaczynamy?
W Izraelu dzień zaczyna się wieczór, a nie rano. Mierzymy czas na sposób biblijny, dlatego Triduum Paschalne zaczynamy Mszą św. Wieczerzy Pańskiej w czwartek wieczór; po niej przenosimy Jezusa Eucharystycznego do ciemnicy. Nie ma żadnego błogosławieństwa, bo liturgia się nie skończyła. Liturgia Męki Pańskiej zaczyna się bez znaku krzyża, nie ma pozdrowienia. Nie zaczyna się bowiem nowa liturgia, wszyscy mają świadomość tego, że ona trwa od wczoraj. Na zakończenie przenosimy Jezusa do grobu i znów nie ma błogosławieństwa i nie ma rozesłania. Nadchodzi sobota − najdłuższy dzień w roku, w tym sensie najdłuższy, że nic w kościele nie robimy poza święceniem pokarmów. I przychodzi Noc Paschalna, która zaczyna się nie od znaku krzyża, nie od pozdrowienia, tylko od poświęcenia ognia, zapalenia paschału… To jest ciągle jeden obchód liturgiczny.

Trzy dni czy trzy noce?
Trzy dni, bośmy się już umówili, że dzień się zaczyna wieczór.

A czas między liturgiami czym jest?
Liturgią jest wszystko. Wychodzisz z kościoła, idziesz do domu, idziesz spać, a liturgia trwa. Wstajesz rano, sprzątasz, gotujesz i to wszystko jest częścią liturgii. To jest może jedyny taki moment w całym roku, kiedy uświadamiamy sobie tę jedność między życiem a liturgią. Przynajmniej tak powinno być.

Jak doświadczyć przeżycia jedności tej liturgii?
Żeby uświadomić sobie tę jedność liturgii, należałoby przeżywać ten obchód liturgiczny w jednej wspólnocie i w jednym miejscu, a nie zmieniać: w czwartek pójdę do parafii, w piątek na Wawel − bo tam jest piękna adoracja krzyża, a na Wigilię Paschalną udam się do Dominikanów, bo tam ładnie śpiewają. Ktoś mi powiedział, że z Wieczernika przed czasem wyszedł tylko jeden „gość”. Może to jest daleko upraszczające, ale ja podzielam to stwierdzenie. Bardzo nie lubię zmieniać miejsca przeżywania Triduum Paschalnego, zawsze chciałbym mieć możliwość przeżywania całego Triduum w jednym miejscu, w tej samej wspólnocie wiary. Czasami obowiązki biskupie na to nie pozwalają.

Jeśli ktoś przychodzi na Liturgię tylko w Wigilię Paschalną, to w jaki sposób uczestniczy w Triduum Paschalnym?
Uczestniczy, ale coś istotnego traci, ginie mu fragment doświadczenia Zmartwychwstania Pana Jezusa i tego, do czego ono nas uzdalnia, przez co nas przeprowadza. Ponieważ to jest jedna liturgia, to ostateczny jej finał wyznacza sens temu wszystkiemu, co jest wcześniej. Mogę pocałować krzyż w Wielki Piątek, bo wiem, że Jezus zmartwychwstał. Jak nie wiem, że zmartwychwstał – to jest pytanie o sens całowania krzyża. Jeśli wiem, że Jezus zmartwychwstał, to mogę przeżyć w Wielki Czwartek obrzęd mandatum, obrzęd umycia nóg. Jeśli nie wiem, że zmartwychwstał, to ten obrzęd można sprowadzić do takiego sentymentalnego lub teatralnego gestu albo moralizatorstwa. Na co dzień jedni drugim raczej podkładają nogi, a nie myją. Skąd się bierze w człowieku zdolność do tego, żeby klęknąć przed drugim w postawie pokory i służby? Uzdalnia do tego miłość Chrystusa Zmartwychwstałego, jedność z Tym, który zmartwychwstał. W tym sensie człowiek, który nie przyjdzie w czwartek i w piątek, to coś ważnego traci, tak jak człowiek traci, jeżeli w ogóle nie jest na niedzielnej Eucharystii. To nie chodzi o to, że nie spełnia jakiegoś przepisu, że nie wypełnia prawa, ale traci doświadczenie paschalne, które mu otwiera nowy tydzień.

Co Ksiądz Biskup myśli o tzw. nocy konfesjonałów w Wielki Piątek?
Ponieważ żyję w Kościele i słucham papieża, mnie jest bliższa inicjatywa „24 godziny dla Pana” i jest mi ona bliższa dla tysięcy innych powodów. Po pierwsze dlatego, że jest dość dobrze osadzona w czasie Wielkiego Postu. IV Niedziela (laetare) jest wezwaniem do radości. Z czego ta radość ma wynikać? Z tego, że to nawrócenie ma wymiar nie tylko indywidualny, ale także wspólnotowy. Papież nas wzywa od kilku lat, żeby „24 godziny dla Pana” były czasem wspólnego przeżywania sakramentu pokuty poprzez przeżycie liturgii pokutnej ze spowiedzią indywidualną. On sam jest pierwszym, który prowadzi taką liturgię, sam jest pierwszym, który idzie do spowiedzi i do tego wzywa cały Kościół. Ja jestem najdalszy od oceniania tego, że ktoś w Wielki Piątek spowiada całą noc, czy organizuje tzw. „Noce konfesjonałów”. To są ważne wydarzenia tym bardziej, że one wcześniej się pojawiły niż ta inicjatywa papieska, ale myślę, że odkąd papież Franciszek zaproponował „24 godziny dla Pana” i przypomina to cyklicznie, także w ostatnim Liście Misericordia et Misera…, to należałoby robić wszystko, żeby ta inicjatywa stała się znana, powszechna i praktykowana w całym Kościele, nawet jeśli trzeba to czynić kosztem tych wcześniejszych inicjatyw typu „Noc konfesjonałów”. Kościołowi dobrze robi zobaczyć siebie jako wspólnotę grzeszników, którzy się nawracają i to jest rzeczywisty powód do świętowania radości w Niedzielę Laetare. Dobrze, że to jest w pewnej perspektywie czasowej do Świąt Paschalnych, widać, że jest pewne przygotowanie, że od spowiedzi jest pewien czas oraz doświadczenie łaski i życia w tej łasce, że nie wszystko robimy w ostatniej chwili.

Kończąc tę część rozmowy, proszę powiedzieć: jaka jest rola księży (duszpasterzy) w przeprowadzeniu wiernych przez te wielkie tajemnice paschalne?
Taka sama jak w przekazie wiary. Wiara to nie jest tylko zbiór prawd, jest to także doświadczenie. Przekazywać komuś wiarę to nie znaczy tylko nauczyć go kilku zasad, ale to być dla niego przewodnikiem w doświadczeniu wiary. Taka jest rola księdza! To przekazywanie doświadczenia wiary dokonuje się w najważniejszym momencie całego roku, jakim jest Triduum Paschalne. I dobrze je ksiądz wypełni, jeśli sam to Triduum Paschalne przeżywa jako najważniejsze wydarzenie w swoim osobistym doświadczeniu wiary w Boga. Jeśli tak przeżywa, to tak poprowadzi wiernych.

(…)
Całość w najnowszym numerze dwumiesięcznika „La Salette” Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej (2017/2) – temat przewodni TO JEST TA NOC!

 

ks. Bohdan Dutko MS ks. Bohdan Dutko MS
SŁOWO NA DZIŚ
ŁAMIEMY SŁOWO

Kobieta wiary

Kobieta kananejska przedstawia Kościół, który ma korzenie pogańskie. Ona przez wiarę uczestniczy w obietnicy, którą otrzymał Abraham. Abraham był poganinem, ale stał się spadkobiercą obietnicy dzięki wierze. Ona potrafi tylko krzyczeć, błagać… wyrazem tej wiary jest krzyk: „Ulituj się nade mną, Panie, synu Dawida?”

– ks. Jacek Pawłowski MS


MYŚLI OJCÓW PUSTYNI - ROZWAŻANIA BIBLIJNE

A F O R Y Z M

„Nigdy nie przeklinałam, nie leży to w mej naturze.”

(Joanna d’Arc)


AFORYZMY

MULTIMEDIA
FACEBOOK
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA