poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2016-3, Cykl o Rodzinie

CIERPLIWA I SZALONA

„Niech pani zadzwoni z drogi, to schowam pranie, zawsze jakieś jest rozwieszone, bo piorę codziennie” – prosi Barbara, gdy umawiamy się na rozmowę. Wchodzę po schodach wyobrażając sobie co najmniej rozgardiasz i osobę, która z obłędem w oczach próbuje go ogarnąć. Drzwi otwiera piękna, zadbana kobieta. Lśniące kasztanowe włosy („Do niedawna były czarne i do pasa, ale lubię zmiany”), elegancki makijaż („Lubię ładnie wyglądać”). Wąskie dżinsy podkreślają figurę jak u modelki.

rys_2016_3-041Nie potykam się o żadne dziecięce buty, nie ma żadnego prania, za to jasna podłoga wręcz lśni czystością. Wzrok przykuwają wspaniałe ikony na ścianach. Na dużym stole stoi patera z ciastami – Basia uwielbia piec i gotować. „W zeszłym tygodniu robiłam brownie i szarlotkę” – pokazuje mi gruby zeszyt wypróbowanych przepisów. Energiczna, wręcz żywiołowa, gestykuluje jak Włoszka, szybko mówi,skacze z tematu na temat. Parzy nam kawę, jednocześnie opowiada ze śmiechem o porannych przygodach z zepsutymi drzwiami samochodu i pokazuje skarby po babciach (srebrna cukiernica i porcelanowe talerze). Ze szkoły wraca najstarszy syn – Konrad. Przysłuchuje się naszej rozmowie.

19 lat wcześniej Basia ma 22 lata. Studiuje prawo, nie myśli o małżeństwie, ale poznaje Marcina. To miłość od pierwszego wejrzenia, po 4 miesiącach on się oświadcza, po roku biorą ślub. Wkrótce Barbara jest w ciąży. Przygotowuje się do egzaminu na aplikację adwokacką, jest przemęczona i przepracowana. Przypuszcza, że właśnie przez to stracili nienarodzone dziecko. „Niech pani napisze, że to był chłopiec, Michałek” – prosi. „Dziś miałby 17 lat. Często gdy siadamy razem przy stole, mam wrażenie, że kogoś brakuje, liczę dzieci i uświadamiam sobie, że brakuje mi Michała. Często z nim rozmawiam, tęsknię za nim, proszę o wstawiennictwo… Na szczęście wierzę w świętych obcowanie”.

„Po stracie dziecka 5 lat godziłam się z Bogiem” – wspomina. „I jak w końcu się pogodziłam i zaszłam w drugą ciążę, znów trafiłam do szpitala, dokładnie w tym samym tygodniu, co w pierwszej”. Diagnoza ją załamuje – HCV, żółtaczka typu C. Basia jest przerażona, boi się o dziecko, ma wielki żal do Boga. Bardzo wspiera ją matka, która u dominikanów modli się o uzdrowienie córki. Na jej prośbę Barbara również zaczyna się modlić. Lekarze z niedowierzaniem przyjmują wyniki kolejnych badań. Poprawa jest tak wielka, że podejrzewają błąd laboratorium. Choroba ustępuje. Basia czuje się świetnie, rodzi zdrowego syna. Jest szczęśliwa, że może karmić piersią, planuje robić to jak najdłużej. Udaje się przez trzy i pół miesiąca – wyniki kolejnych badań są alarmujące.Wirus ponownie zaatakował. Zaczyna się wielomiesięczne leczenie interferonem. Lek ma koszmarne skutki uboczne. „Dolegliwości fizyczne były niczym wobec psychicznych. Ja, urodzona optymistka, miałam depresję, myśli samobójcze, po prostu nie chciało mi się żyć” – mówi o tym okresie. Wracają pretensje do Boga. Znów pomaga mama, namawia córkę i zięcia do udziału w Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie we wspólnocie Mamre. Basia jedzie do Częstochowy bez przekonania: „Zawsze byliśmy z mężem katolikami, ale wtedy oznaczało dla nas, że nie kradniemy, nie zabijamy, raz w tygodniu jesteśmy w kościele, raz w roku spowiadamy się. I tyle”. („Naprawdę?” – nie dowierza 12−letni Konrad. Dziś rodzice znacznie częściej uczestniczą we Mszach św. i nabożeństwach, spowiadają się co miesiąc).

rys_2016_3-043„16 października 2004 to najważniejsza data w moim życiu. Bóg uzdrowił mnie duchowo” – mówi z pełnym przekonaniem Barbara. Teraz widzi, że choroba była potrzebna, nazywa ją „duchowym trzęsieniem ziemi”. Dwa tygodnie później następuje uzdrowienie fizyczne. Podczas Eucharystii Barbara czuje, że Bóg ją uleczył. Opowiada lekarce o uzdrowieniu i rezygnuje z leczenia. Pani doktor jest przerażona, odwołuje się do zdrowego rozsądku, straszy śmiercią, wysyła do psychiatry. Basia wie swoje, nie obawia się zajść w ciążę. Kolejne badania potwierdzają jej pewność – jest zdrowa. Gdy Konrad ma dwa lata, na świat przychodzi Hugo. Dwa lata później rodzi się Marysia. Dzieci rosną, Basia myśli o powrocie do pracy. Namawiają ją do tego rodzina i znajomi, ciągle słyszy, że nie wykorzystuje swoich talentów, że szkoda byłoby zmarnować lata ciężkich studiów. Spotka się nawet z sugestiami, że szuka usprawiedliwień, by nie pracować. „Z perspektywy widzę, że chciałam uciec. Pewnie nie uległabym presji, gdybym sama nie odczuwała zmęczenia powtarzalnością kolejnych dni; byłam jak w kieracie. Ciągle z siebie niezadowolona, uważałam się za złą matkę, nie dość perfekcyjną” – wspomina. Mąż to rozumiał i postanowił wspierać ją w każdej decyzji. Marysia miała niespełna rok, gdy Barbara dostała świetną propozycję – kierownicze stanowisko, dobre zarobki. Ma jednak wątpliwości, nie wie, co robić, prosi Boga o znak, jakąś podpowiedź. Gdy pewnego dnia bawi się z dziećmi koło szkoły, zaczepia ją pani woźna, wypytuje o dzieci, rozmawiają. Do dziś dokładnie pamięta słowa nieznajomej kobiety: „Niech pani każdego dnia dziękuje Bogu za te dzieci. Jaka praca, pani jest im potrzebna w domu!” Jednak przyjmuje ofertę. Powrót okazuje się trudniejszy, niż myślała. Jest bardzo zmęczona, z dnia na dzień czuje się gorzej. Robi badanie krwi, wyniki są fatalne, lekarze wręcz zabraniają jej pracować. Konrad również zaczyna chorować. Marysia bardzo ciężko znosi rozłąkę z mamą. „Codzienne domowe sprawy też zaczęły szwankować” – wspomina Marcin, mąż Barbary. „Nie namawiałem jej do niczego, ale zrobiliśmy wspólnie bilans i okazało się, że po stronie zysków nie ma nic. Praca miała być dla Basi odskocznią od domu, a cały dzień zamartwiała się, czy wszystko jest porządku. Korzyści finansowe po opłaceniu opiekunek były niewielkie”. Po dwóch i pół miesiącach rezygnuje z pracy. „I wreszcie poczułam, że jestem na właściwym miejscu, że do tego mnie Bóg powołał” – opowiada.

Marysia chodzi już do przedszkola, Basia oddaje do komisu chodzik, rowerek i inne przedmioty, z których córka wyrosła. Z właścicielem sklepu dziwią się, że miesiącami nikt ich nie kupuje – dobrej jakości, niezniszczone. Znajomi dopytują o czwarte dziecko. „My nie planujemy, ale nie wiem, jakie plany ma Szef” – odpowiada Basia. Któregoś razu dodaje: „Zresztą Pan Bóg doskonale wie, że ja nie nadaję się na mamę większej liczby dzieci”. Dwa tygodnie później zachodzi w ciążę. „Jeśli chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach” – śmieje się Barbara. Odbiera rzeczy z komisu – nadal nikt ich nie kupił. Idzie na pierwsze USG. „Nie wiem, jak ci to powiedzieć…” – plącze się lekarz. Przerażona wpatruje się w obraz na monitorze… Zawsze była jedna czarna kropka, a teraz są dwie! Bliźnięta – potakuje ginekolog. Basia ze szczęścia śmieje się przez 20 minut.

Materiał dostępny dla zarejestrowanych użytkowników. Zarejestruj się / Wykup prenumeratę lub Zaloguj się aby uzyskać pełny dostęp.

rys_2016_3-042Słoneczna marcowa sobota. Jutro Niedziela Palmowa, w co drugim oknie ktoś zawzięcie pucuje szyby, szaleństwo przedświątecznych zakupów osiągnęło apogeum. Jakby na przekór Marcin i Barbara jadą z dziećmi do Parku Jordana. Basia wrzuciła do bagażnika rolki, ale nie ma szans, by je założyła – biega za bliźniętami jeżdżącymi na rowerkach. Patrząc na nią trudno uwierzyć, że od lat choruje na reumatoidalne zapalenie stawów. „Bywały dni, że nie mogłam utrzymać w ręce noża” – opowiada. „Teraz – dzięki bardzo silnym lekom – jest dobrze”. Pytam Konrada, jaka jest jego mama. „Cierpliwa” – odpowiada bez namysłu. Basia jest wzruszona: „Zawsze brakowało mi tej cechy. Kiedyś spowiednik powiedział mi – Bóg nie da ci cierpliwości, tylko sytuacje, w których możesz tę cnotę rozwijać”. „Ale przede wszystkim mama jest… szalona!” – uzupełnia Konrad. „To prawda!” – Basia wybucha śmiechem. A mnie przychodzi na myśl określenie „Boży szaleńcy”. I słowa dziecięcej piosenki: „Tylko nawrócona jest zadowolona, każda święta chodzi uśmiechnięta…

Anna Górny Anna Górny
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 9, 18-24), XII Niedziela Zwykła, 23 czerwca 2019

Strojenie odbiornika

„Dobrze, kiedy dzieją się wielkie rzeczy mocą Ducha Świętego, kiedy w sposób namacalny doświadczamy tego, że Pan jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, ale nie możemy wyrzucić z chrześcijaństwa cierpienia. Nie odkąd Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał. To wydarzenie sprawiło, że coś tak beznadziejnego jak cierpienie i ból może się stać narzędziem ku dobremu. To na prawdę dobra nowina. Krzyż to etap do poranka zmartwychwstania. Nigdy cel sam w sobie. Nieść swój krzyż w perspektywie życia, które pokonuje śmierć, to być prawdziwie dobrze nastrojonym. Obyśmy nie zniechęcili się wszelkimi zakłóceniami.”
ks. Paweł Baran MS

"

A F O R Y Z M

„Ojciec, głowa rodziny, niechaj będzie wśród swoich przedstawicielem Boga, i niech przewodniczy im nie tylko władzą, ale również przykładem życia.”

(św. Jan XXIII)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

6 dni temu

UWAGA PROMOCJA!
Niespodziankę w postaci ostatniego numeru Posłańca, Łez Maryi i książki "Ryczące owieczki" wydawnictwa Dreams otrzymają trzy osoby, które odpowiedzą w komentarzu na pytanie: DO ILU OŁTARZY IDZIE PROCESJA W BOŻE CIAŁO???
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

2 tygodni temu

Czy spotkaliście kiedyś Pampiludki? Jeśli nie - jest okazja!
Asia Olejarczyk, pisarka, opowiada o tym, jak Duch Święty poprowadził ją do odkrycia Pampilii.

"Podczas Mszy Świętej, kiedy to siedziałam w ławce ze zniecierpliwionymi dziećmi, które niewiele rozumiały z liturgii, poprosiłam Go, by pomógł mi objaśnić im, co właściwie się tam dzieje. Zaczęłam słuchać słów uszami dzieci. Wyobraziłam sobie, że znów mam kilka lat… I poczułam się tak, jakby ktoś mówił do mnie w obcym języku. Na przeszkodzie stały trudne, archaiczne słowa, z którymi dzieci nie stykają się w codziennych kontekstach: „amen”, „hosanna”, „chwała”, „bliźni”, „zbawienie”… Przyszło mi do głowy, by umiejscowić te wyrazy w przyjaznym, baśniowym świecie. Właśnie wtedy przed oczami stanęły mi dwa niewielkie ludziki w kolorowej krainie: pampiludki – Gideon i Alimemek."

Ostatni numer Posłańca możesz otrzymać pisząc na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA