poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2018-2, Z Życia Kościoła

DROGA PRYMASA TYSIĄCLECIA

Papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kard. Stefana Wyszyńskiego. To zakończenie I etapu procesu beatyfikacyjnego. Prymasowi Tysiąclecia przysługuje teraz tytuł „Czcigodny Sługa Boży”.

Nocą mój ojciec zabierał mnie nieraz w odległe lasy. Jechało z nim zawsze razem kilku miejscowych zaufanych gospodarzy. Stawiali krzyże na drogach i różnych kopcach… Wracaliśmy w zupełnym milczeniu, nigdy nie wolno było o tym mówić ani słowem.

Pamiętam, że ksiądz Bogdański, mocno już zgorączkowany, prowadził w roku 1919 wykład z liturgii teologicznej dla nas, alumnów z klasy siódmej. Były to czasy wielkich przemian w świecie, w którym zmagały się dwie potęgi: nienawiść i miłość. Na razie zwyciężała nienawiść. Ksiądz Bogdański świadom był sytuacji, w jakiej kształtuje przyszłych kapłanów. Powiedział do nas tak: Przyjdą czasy, w których będą wam, tu obecnym, wbijać gwoździe w tonsury.

(…) Z szesnastu, którzy byli przeznaczeni do święceń kapłańskich w roku 1924, pozostało nas tylko dwóch. Trzynastu Bóg powołał do obozu w Dachau. Powróciło tylko czterech, pozostali ponieśli męczeńską śmierć w obozie. Z tych, którzy wrócili, trzech było „królikami doświadczalnymi”. Dokonywano na nich ciężkich przeszczepów. Ponadto dwóch z naszego kursu przeszło przez więzienia współczesne. Myślę, że w nadmiarze spełniła się wizja naszego profesora z roku 1919.

Gdy przyszedłem do katedry, stary zakrystian, pan Radomski, powiedział do mnie: Proszę księdza, z takim zdrowiem to chyba raczej trzeba iść na cmentarz, a nie do święceń. Tak się wszystko układało, że tylko miłosierne oczy Matki Najświętszej patrzyły na ten dziwny obrzęd, który miał wówczas miejsce. Byłem tak słaby, że wygodniej mi było leżeć krzyżem na ziemi niż stać.

Byłem święcony przez chorego, ledwo trzymającego się na nogach biskupa Wojciecha Owczarka. Ale i ja czułem się niewiele lepiej. Podczas Litanii do Wszystkich Świętych, spoczywając na posadzce, lękałem się chwili, gdy trzeba będzie wstać. Czy zdołam utrzymać się na nogach? Taki był stan mojego zdrowia.

Dzieci najmilsze! Tyle razy mówiłem wam, że uważam się nie tylko za następcę Kardynała Prymasa Hlonda na stolicy gnieźnieńskiej i warszawskiej. Uważam się również za wykonawcę, choć nieudolnego, jego testamentu, a zwłaszcza jego woli, aby wszystko, co dzieje się w Polsce dla obrony Kościoła Chrystusowego, było pod opieką Najświętszej Maryi Panny, ponieważ zaufał, że w Jej Imię nastąpi zwycięstwo.

Dziękuję Ci, Mistrzu, za to, żeś mój los tak bardzo upodobnił do Twojego, za to, żeś w męce swojej zostawił mi dobry wzór męki mojej. Opuścili Cię Twoi Apostołowie, jak mnie opuścili biskupi; opuścili Cię Uczniowie, jak mnie moi kapłani. I jedni, i drudzy poddali się trwodze. Pozostała przy Tobie garstka niewiast; widzę je i przy sobie. Pozostali sami świeccy, słabi, grzesznicy: Łotr, Magdalena, Setnik, Nikodem, Józef z Arymatei i Szymon z Cyreny. I przy mnie została gromadka świeckich katolików, wcale nie najmocniejszych, którzy mają odwagę przyznawać się do mnie. To wszystko. Gdy porównam moje małe cierpienia z Twoimi, raduję się, że wszystko przeżyłeś, co każesz mi naśladować. Bądź uwielbiony w męce mojej.

W Stoczku na Warmii zrozumiałem znaczenie Matki Najświętszej w Kościele polskim jako siły jednoczącej, siły, w imię której można poruszyć Polaków i zmobilizować ich dla każdej wielkiej i słusznej sprawy. Wtedy to oddałem się Matce Najświętszej w Jej macierzyńską niewolę. Gdy później zacząłem głosić ideę niewolnictwa Maryi w Polsce, Bracia odważni, choć małoduszni, powiedzieli: Na tym punkcie Prymas się potknie.

A tymczasem stało się inaczej…

W widzeniu sennym opuszczałem jakiś wielki gmach, po uciążliwej konferencji z Bolesławem Bierutem. Pożegnaliśmy się w hallu. Wychodziłem już, gdy przyłączył się do mnie p. Bierut, z wyraźnym zamiarem towarzyszenia mi. Byłem tym skrępowany, dręczyło mnie wrażenie, co ludzie pomyślą, widząc nas wspólnie na ulicy. Szliśmy długą ulicą, jakby Alejami Racławickimi w kierunku Krakowskiego Przedmieścia w Lublinie. Prowadziliśmy rozmowę; chciałem jeszcze powiedzieć coś p. Bierutowi.

Gdy czekaliśmy na skrzyżowaniu ulic na wolne przejście, pan Bierut skręcił na lewo i po przekątnej przeszedł ulicę. Pozostałem sam z myślą: jemu wszystko wolno, nawet gwałcić przepisy o ruchu ulicznym. (…) Istnieje w świecie komunikacja duchów ludzkich. Tyle razy w ciągu swego więzienia modliłem się za Bolesława Bieruta. Może ta modlitwa nas związała tak, że przyszedł po pomoc.

Oglądałem się za nim we śnie – i nie zapomnę o pomocy modlitwy. Może wszyscy o nim zapomną rychło, może się go wkrótce wyrzekną, jak dziś wyrzekają się Stalina – ale ja tego nie uczynię. Tego wymaga ode mnie moje chrześcijaństwo.

Warto myśleć o „obronie Jasnej Góry” roku 1955. – Jest to obrona duszy, rodziny, Narodu, Kościoła – przed zalewem nowych „czarów”. Moja „Jasna Góra” ściśniona zewsząd wałem udręki; walą pociskami„zabobonu” i „wstecznictwa” – w „Kurnik”. Przed 300 laty „Kurnik” ocalał i trwa do dziś dnia.

(…)

Całość felietonu w najnowszym numerze „La Salette – Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej” – 2018/2 Pokusa , dobra rzecz!

Grzegorz Górny Grzegorz Górny
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(J 15, 26-27; 16, 12-15), Zesłanie Ducha Świętego, 20-05-2018

Świadczyć z mocą

Być chrześcijanami możemy jedynie dzięki Duchowi Świętemu. Często wobec własnej słabości i grzeszności przyjmujemy strategię: jeszcze bardziej się starać, jeszcze mocniej się spiąć. U swoich początków Kościół w doświadczeniu Apostołów odkrył coś zupełnie innego. Wobec lęku, grzechu i własnej słabości powinniśmy bardziej się otworzyć na Ducha Świętego. Odpowiedzią chrześcijanina na grzech jest oczywiście decyzja nawrócenia, ale wyraża się ona w większym pragnieniu Ducha Świętego.

ks. Marcin Ciunel MS
(sekretarz prowincjalny, mieszka w Warszawie)

ROZWAŻANIE SŁÓW EWANGELII

A F O R Y Z M

„Kto żyje nadzieją, tańczy bez muzyki.”

(Przysłowia angielskie)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA