poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2017-4, Cykl o Rodzinie

JEZUS MNIE UZDROWIŁ!

Mam 50 lat, z czego czterdzieści dwa lata żyłem bez Jezusa, bez Kościoła. Wychowałem się w rodzinie ateistycznej, w której nie było Boga. Chrzest św. i Pierwszą Komunię otrzymałem dzięki babci, a bierzmowanie dzięki mojej małżonce, która wywodzi się z rodziny wierzącej.

Zajmowałem się biznesem. Moim bogiem był pieniądz! Pomnażanie pieniędzy szło mi znakomicie. Z każdym rokiem przybywało ich coraz więcej, ale ja − coraz bardziej popadałem w duchową ciemność… Zły duch szedł ze mną pod rękę i podsuwał atrakcje tego świata, a ja szedłem za nimi na ślepo: alkohol, kobiety, nocne zabawy… Stałem się niewolnikiem dóbr materialnych, niewolnikiem imprez, niewolnikiem towarzystwa, niewolnikiem pornografii. Doszły do tego jeszcze inne zniewolenia i uzależnienia. Trwało to dwadzieścia lat naszego małżeństwa. Żona modliła się o moje nawrócenie. Kochała mnie bardzo. Jeździła za mną i wyciągała mnie z nocnych dyskotek, płakała, prosiła, błagała, a ja dalej popadałem w kloakę grzechu. Walczyła o mnie, ale skutku nie było. Staczałem się coraz niżej, sięgałem dna. Żona nie wytrzymała, poddała się. Postanowiła zakończyć to małżeństwo i wtedy wydarzyła się rzecz niebywała.

Środa popielcowa

Byłem spakowany i już miałem się przenieść do wynajętego mieszkania. Była środa popielcowa – osiem lat temu. Żona szła z dziećmi do kościoła. Postanowiłem pójść z nimi. Mszy św. przewodniczył ks. biskup Stefan Regmunt, czego wtedy nie wiedziałem. W kościele pełnym wiernych stanąłem przy filarze. Nagle zdawało mi się, że jestem sam w tym kościele, a ksiądz mówi kazanie wyłącznie do mnie. Więcej, mówił wszystko to, co złego ja robiłem w życiu, wskazywał moje grzechy i mówił, do czego one prowadzą. Byłem wstrząśnięty, ale słuchałem dalej. Usłyszałem jeszcze o pojednaniu, o rachunku sumienia i o wstrząsie, jaki trzeba przejść.

Wyszliśmy z kościoła, poszliśmy na kawę, ale ja zastanawiałem się, jak to możliwe, że ten ksiądz mówił o tym wszystkim, co ja robiłem. To nie mógł być przypadek, więc zacząłem podejrzewać moją żonę, że ona mnie specjalnie wyciągnęła na tę Mszę św., żebym wysłuchał tego kazania, że ona z tym biskupem wszystko ustaliła.

Wspólnota Misericordia

Tamtej nocy nie spałem, byłem tak poruszony kazaniem. Postanowiłem odszukać tego kapłana i zdemaskować cały ten misterny plan ukartowany przez moją żonę. Poszedłem do kościoła, w którym byliśmy, ale nikogo tam nie spotkałem. Później szukałem biskupa po mieście. Chodziłem jak obłąkany. Nie wiedziałem, co z sobą zrobić. Ponownie wróciłem do kościoła. Kościelna powiedziała, że bardzo źle wyglądam i zapytała, co się stało. Odpowiedziałem, że szukam księdza, który wczoraj głosił kazanie. Ona odpowiedziała, że tu nikogo nie ma i zamknęła za mną drzwi. Odczytałem to jako znak, żebym dał sobie z tym spokój i odszedłem. Ale drzwi ponownie się otworzyły, kościelna wybiegła za mną i powiedziała: – Nie podoba mi się pana wygląd – i dała mi adres, pod który mam się udać. Poszedłem tam i spotkałem grupę osób modlących się nad jakąś osobą. Była to wspólnota Misericordia. Miałem wyjść, ale jakaś siła mnie tam zatrzymała. Usiadłem i zacząłem opowiadać swoją historię… o tym, że rozstaję się z żoną, że zniszczyłem rodzinę, opowiedziałem o środzie popielcowej i o księdzu, który wypunktował moje grzechy, poruszył moje wnętrze… Kobiety nagle zaczęły się nade mną modlić, a ja zacząłem odczuwać w środku jakąś przemianę i głos, który mówił: nie wolno ci zostawić żony, musisz walczyć. A ja wtedy powiedziałem, to już jest koniec, nie mam żadnych szans, żona nie chce już mnie, ona ma dosyć, zmarnowałem jej życie, zmarnowałem życie swoim dzieciom…, ale ten głos w środku cały czas mi powtarzał – walcz, walcz, ja będę z tobą! Po skończonej modlitwie płakałem jak bóbr. Po raz pierwszy w życiu tak płakałem.

Liderka tej wspólnoty powiedziała, że teraz czeka mnie coś niesamowitego. Zawiozła mnie do księdza, któremu opowiedziałem ze szczegółami całą historię mojego życia. A on na koniec udzielił mi rozgrzeszenia – to była spowiedź. Po tej spowiedzi czułem się niesamowicie. Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Ksiądz powiedział jeszcze: – Jutro jest niedziela, przyjdziesz i przyjmiesz komunię, Ciało Chrystusa. Kolejną noc nie przespałem, cały czas o tym myślałem. Rano pobiegłem na tę Mszę św., aby czym prędzej przyjąć Chrystusa, nie mogłem się doczekać. Przyszedł moment, kiedy Go przyjąłem.

To było po prostu coś niesamowitego. Ja, przyjmując Chrystusa, tak Go czułem, jakby On przyszedł do mnie i mnie pogłaskał, jakby mnie przytulił, jakby mnie poklepał po plecach i powiedział – Teraz będziemy razem, czy chcesz? Odpowiedziałem Mu, że tak; na następny dzień w domu zaczęły się dziać dziwne rzeczy.

(…)

Piotr Marcinkian

Całość świadectwa (historii życia Piotra) w najnowszym numerze naszego czasopisma „LaSalette – Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej” nr 2017/4 – Jezus uzdrawia dziś!

Redakcja Posłańca Redakcja Posłańca
SŁOWO NA DZIŚ
ŁAMIEMY SŁOWO

Kobieta wiary

Kobieta kananejska przedstawia Kościół, który ma korzenie pogańskie. Ona przez wiarę uczestniczy w obietnicy, którą otrzymał Abraham. Abraham był poganinem, ale stał się spadkobiercą obietnicy dzięki wierze. Ona potrafi tylko krzyczeć, błagać… wyrazem tej wiary jest krzyk: „Ulituj się nade mną, Panie, synu Dawida?”

– ks. Jacek Pawłowski MS


MYŚLI OJCÓW PUSTYNI - ROZWAŻANIA BIBLIJNE

A F O R Y Z M

„Nigdy nie przeklinałam, nie leży to w mej naturze.”

(Joanna d’Arc)


AFORYZMY

MULTIMEDIA
FACEBOOK
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA