poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2016-1, Aktualności

KLERYK NIE RODZI SIĘ W ALBIE

Kilka lat temu moja przyjaciółka została poproszona o poprowadzenie zajęć w seminarium duchownym. „Czy miałam jakieś oczekiwania wobec kleryków?” – wspomina. „Tak, że nie ściągają na egzaminach (śmiech). Na pierwsze konwersatorium szłam z nastawieniem, że wreszcie spotkam świętych młodych ludzi. Okazało się, że jak w każdej grupie, w której uczyłam, są prymusi i lenie, ponuracy i żartownisie, niektórzy trochę kombinują… Nawet z tą młodością bywa różnie – najstarszy jest po czterdziestce”. Znajoma uległa dość niewinnemu uprzedzeniu z całego wachlarza stereotypów na temat kleryków. „Kto ich bliżej pozna, przestaje traktować ich jak ulizanych gości” – przekonywał kilka lat temu w felietonie biskup Grzegorz Ryś, który przez 4 lata pełnił funkcję rektora Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej.

rys_2016_1-005Dom formacyjny
W innym wywiadzie bp. Ryś przestrzegał wstępujących do seminarium, by nie myśleli o nim jako o „wspólnocie świętych gotowych do chwały ołtarzy (tylko trzeba im umrzeć)” (za: katolik.pl). Ujmując lapidarnie, „kleryk nie rodzi się w albie”. To słowa ze świadectwa alumna Łukasza Kasprzaka podczas dni otwartych krakowskiego seminarium saletynów. Łukasz miał 12 lat, gdy jego rodzina przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii. Tam odszedł od Kościoła, wręcz stał się jego wrogiem: „Chodziłem w ciemnościach. Fascynował mnie Nietzsche, nihilizm, szukałam argumentów przeciw Kościołowi, szukałem zniszczenia siebie i wszystkiego wokół”. Na studiach odszedł od amoralizmu, badając systemy filozoficzne ponownie zaakceptował istnienie dobra i zła. Chrześcijaństwo nadal wydawał mu się głupie i zabobonne, ale postanowił je zgłębić, bo zakochał się w wierzącej dziewczynie. Wtedy otrzymał łaskę wiary. Wkrótce narodziło się również powołanie, które zaprowadziło go do krakowskiego seminarium.

To jedyne działające seminarium saletynów w Europie – te we Francji i we Włoszech zamknięto ze względu na brak powołań – dlatego przyjeżdżają tu również cudzoziemcy, głównie z Ukrainy, Słowacji, Czech i ostatnio z Anglii. W Krakowie uczy się 30 kleryków, a podczas dni otwartych seminarium  odwiedziły 24 osoby. Rektor ks. Jacek Pawłowski chętnie używa określenia „dom formacyjny”, bo słowo seminarium kojarzy się głównie z wyższą uczelnią, a tutejsi klerycy studiują na Uniwersytecie Jana Pawła II (po odbyciu postulatu w Dominikowicach i nowicjatu w Dębowcu).

Klerycy Piotr Grudzień i Marek Koziełło są na jednym roku. Marek przyjechał z drugiego końca Polski, z Mrągowa, tuż po maturze. Piotr wychował się w domu oddalonym od seminarium o jakieś 200 metrów, ale jego droga do saletynów trwała wiele lat. Skończył studia, pracował jako marketingowiec w korporacji, miał dobrą pensję, przyjaciół, dziewczynę i pasję – grę na perkusji. Jednym słowem, w oczach świata miał wszystko. I czuł… „Niesamowitą pustkę”. Wtedy do jego parafii trafił ksiądz Grzegorz Szczygieł, utalentowany gitarzysta, zaczęli razem grać. „Musiał dostrzec tę pustkę we mnie, zaprowadził mnie do środowiska osób wierzących, cieszących się modlitwą – to było orzeźwienie”  – wspomina Piotr. Trudno było mu wejść w rytm seminaryjny: „Postulat i nowicjat to dość spokojny czas. Można sobie wszystko zaplanować. W seminarium jest dużo obowiązków i sporo rzeczy nieplanowanych, a co za tym idzie własne układanie dnia nie może być priorytetowe”.

Ks. rektor Jacek Pawłowski przyznaje, że klerykom (i nie tylko) trudno przyjąć, że wspólnota nie jest miejscem, gdzie mają się realizować: „Mogą się realizować, ale to nie jest cel, to wtórna sprawa. Pierwsze jest posłuszeństwo wspólnocie”.

Wspólnota
Życie we wspólnocie to jedna z rzeczy, której mają się tu nauczyć. „Oni się dopiero formują. I robią to nierzadko ścierając się między sobą. Każdy z nich ma inny charakter, są różne charyzmaty, mają inną przeszłość, różne doświadczenia – muszą się nauczyć współpracy” – opowiadał bp. Ryś we wspomnianym wywiadzie. Klerycy przebywają ze sobą 24 godziny na dobę, dzielą radości i smutki. „Wszystko robi się w łączności z innymi, nasze plany biorą pod uwagę cel całej wspólnoty.

Zazwyczaj ludzie sami dobierają sobie przyjaciół, tu jesteśmy zdani na siebie. Mamy różne charaktery, wspólne życie wymaga pracy nad sobą, często trzeba rezygnować ze swojego stanowiska, bo decyzje są podejmowane wspólnie” – tłumaczą Piotr i Marek. Co jest najtrudniejsze?

Czasem trzeba kogoś upomnieć lub przyjąć upomnienie, czasem trzeba „umrzeć za brata”, coś poświęcić, np. swój czas, pomagając w nauce. „Istota życia zakonnego to śluby zakonne i tego uczy seminarium” – przypomina ks. Pawłowski: „Życie wartościami zakonnymi to nie tylko wspólnota, ale to kleryków najwięcej kosztuje. Można mieć setki znajomych na portalach społecznościowych i trudności we wspólnym życiu z innymi, nie tylko w seminarium, także np. w małżeństwie”.

Jeśli pojawiają się wątpliwości co do powołania, to przede wszystkim rozmawia się o tym z ojcem duchownym. Pozostali klerycy zachęcają do walki o swoje powołanie. Jeśli jednak ktoś odchodzi, wszyscy to przeżywają. Gdy seminarium opuścił alumn z jego rocznika, Marek odczuł to, jakby z domu odszedł rodzony brat.

Czy trudno się pogodzić z materialnymi ograniczeniami wynikającymi ze ślubu ubóstwa? „Stan posiadania to rzecz względna” – odpowiada Piotr. „Gdybyś zapytała o to człowieka żyjącego 100 lat temu, powiedziałby, że mamy bardzo dużo”. Zajmując się wiele lat marketingiem poznał mechanizmy, którymi manipuluje się ludźmi, żeby sądzili, że potrzebują więcej i więcej. Formacja nie odbiera studentom możliwości realizowania swoich pasji, w czasie wolnym mogą uprawiać sport, zajmować się muzyką, oglądają filmy, wyjeżdżają w góry. W pokoju muzycznym znalazło się miejsce na perkusję Piotra. Tak, to prawda, klerycy nie mają telefonów komórkowych (cóż, 50 lat temu nikt nie miał), ale można do nich zadzwonić, mogą też korzystać z internetu w sali komputerowej. Nie mogą mieć w pokojach czajników – ale w pokoju wspólnym jest dobry ekspres do kawy. Chodzi o to, by spędzali jak najwięcej czasu we wspólnocie.

Materiał dostępny dla zarejestrowanych użytkowników. Zarejestruj się / Wykup prenumeratę lub Zaloguj się aby uzyskać pełny dostęp.

Anna Górny Anna Górny
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 9, 18-24), XII Niedziela Zwykła, 23 czerwca 2019

Strojenie odbiornika

„Dobrze, kiedy dzieją się wielkie rzeczy mocą Ducha Świętego, kiedy w sposób namacalny doświadczamy tego, że Pan jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, ale nie możemy wyrzucić z chrześcijaństwa cierpienia. Nie odkąd Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał. To wydarzenie sprawiło, że coś tak beznadziejnego jak cierpienie i ból może się stać narzędziem ku dobremu. To na prawdę dobra nowina. Krzyż to etap do poranka zmartwychwstania. Nigdy cel sam w sobie. Nieść swój krzyż w perspektywie życia, które pokonuje śmierć, to być prawdziwie dobrze nastrojonym. Obyśmy nie zniechęcili się wszelkimi zakłóceniami.”
ks. Paweł Baran MS

"

A F O R Y Z M

„Ojciec, głowa rodziny, niechaj będzie wśród swoich przedstawicielem Boga, i niech przewodniczy im nie tylko władzą, ale również przykładem życia.”

(św. Jan XXIII)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

6 dni temu

UWAGA PROMOCJA!
Niespodziankę w postaci ostatniego numeru Posłańca, Łez Maryi i książki "Ryczące owieczki" wydawnictwa Dreams otrzymają trzy osoby, które odpowiedzą w komentarzu na pytanie: DO ILU OŁTARZY IDZIE PROCESJA W BOŻE CIAŁO???
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

2 tygodni temu

Czy spotkaliście kiedyś Pampiludki? Jeśli nie - jest okazja!
Asia Olejarczyk, pisarka, opowiada o tym, jak Duch Święty poprowadził ją do odkrycia Pampilii.

"Podczas Mszy Świętej, kiedy to siedziałam w ławce ze zniecierpliwionymi dziećmi, które niewiele rozumiały z liturgii, poprosiłam Go, by pomógł mi objaśnić im, co właściwie się tam dzieje. Zaczęłam słuchać słów uszami dzieci. Wyobraziłam sobie, że znów mam kilka lat… I poczułam się tak, jakby ktoś mówił do mnie w obcym języku. Na przeszkodzie stały trudne, archaiczne słowa, z którymi dzieci nie stykają się w codziennych kontekstach: „amen”, „hosanna”, „chwała”, „bliźni”, „zbawienie”… Przyszło mi do głowy, by umiejscowić te wyrazy w przyjaznym, baśniowym świecie. Właśnie wtedy przed oczami stanęły mi dwa niewielkie ludziki w kolorowej krainie: pampiludki – Gideon i Alimemek."

Ostatni numer Posłańca możesz otrzymać pisząc na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA