poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2009-2, Aktualności

NIE BOJĘ SIĘ ŚMIERCI

OD NIEDAWNA

z Tomaszem Kochmanem – rzeszowskim grabarzem-żałobnikiem rozmawia Bernadeta Szczypta

Od jak dawna jest Pan grabarzem?

Od 13 lat.

Jakie były Pana pierwsze dni w tej pracy?

To był dla mnie szok, ten kontakt z martwymi ludźmi… Pamiętam, jak po raz pierwszy pojechałem po zwłoki do Domu Pomocy Społecznej. Byłem później taki dziwny, smutny, przerażony. Ale chciałem też sobie udowodnić, że jestem silny, że dam radę, że wytrzymam, przynajmniej przez jakiś czas.

Bał się Pan?

Nie, to nie był strach, po prostu nie wyobrażałem sobie, że będę pracował w takim zawodzie. Ale przyzwyczaiłem się. Teraz wykonuję pracę i jadę do domu.

Podczas pogrzebów obserwuje Pan reakcje rodzin osób zmarłych, jak ludzie zachowują się gdy żegnają bliskich?

Każdy pogrzeb jest inny. Nieraz widać, że ludzie faktycznie cierpią, bo tego kogoś bardzo kochali, to cierpienie mają wypisane na twarzy. Ale niekiedy jest to takie trochę udawanie, bo najpierw rodzina płacze, a później nagle, ktoś zauważa drobne rzeczy, że na przykład wieniec leży nie tak jak powinien. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś naprawdę cierpi, to nie zwraca uwagi na szczegóły, nawet nie wie, kto był na pogrzebie. Albo czasami, kiedy trumna jest już spuszczana do grobu, to żona zmarłego rzuca się na trumnę, ściska ją i nie chce puścić. Tak się zachowują starsze osoby; nie rozumiem tego.

Te osoby nie mogą, czy nie chcą się pogodzić ze śmiercią bliskiego.

Tak, ale zachowując się w ten sposób pokazują, że śmierć jest wielką tragedią, a tak przecież nie jest, śmierć jest przejściem. Ale wiem to dopiero od czasu, gdy jestem we wspólnocie neokatechumenalnej w parafii MB Saletyńskiej. Pogrzeb naszej siostry ze wspólnoty – 15 letniej Marysi, która zatruła się czadem w czasie kąpieli – był takim prawdziwym pogrzebem chrześcijańskim. Była to dla mnie wielka katecheza. Śmieję się, że Bóg mi zrobił kawał, bo przez te wszystkie lata jako grabarz, byłem na około dziesięciu tysiącach pogrzebów, ale takiego nie widziałem.

Na czym polegała wyjątkowość tego pogrzebu?

Może to dziwnie zabrzmi, ale to był radosny pogrzeb. Niesamowita była już modlitwa w domu przy zmarłej. Myślałem, że będzie tak jak zwykle, jak w dzieciństwie. Gdy umierała babcia, wszyscy się schodzili, odmawiali różaniec, był płacz. A tutaj, Marysia leżała w białej trumnie, wśród pięknych kwiatów, śpiewaliśmy psalmy tak mocno i głośno; trudno mi to nawet opisać. Rodzice dziewczynki nie lamentowali, nie było tam tragedii, zgodzili się z tym, co się stało. Jej mama tak po prostu dziękowała Bogu za to, że na 15 lat dał im córkę. To było niesamowite. Nawet moi koledzy, którzy już po 30 lat pracują w tym zawodzie, zastanawiali się nad tym, co się wydarzyło, choć może też się trochę niecierpliwili, bo to trwało bardzo długo. Ale mnie się nie dłużyło, bardzo mi się podobało, nie czułem upływającego czasu. Wiele się wtedy nauczyłem, zobaczyłem, że pogrzeb może być inny.

Ale na co dzień nie ma takich pogrzebów, dlaczego?

Nie wiem, gdzie szukać winnych. Być może ludzie mają za mało wiary, a przecież wystarczy pamiętać, że to Bóg daje życie i je odbiera. Może to też wina księży, bo mechanicznie odprawiają pogrzeby, gdyby powiedzieli coś od siebie, to pocieszyliby rodzinę. Kiedy teraz jestem na jakimś pogrzebie to porównuję go do pogrzebu Marysi i kontrast jest ogromny. W tych zwyczajnych jest rozpacz, tam była radość.

 

Boi się Pan śmierci?

Nie, nie boję się. Ostatnio nawet kupiłem motor. Zawsze szybko jeździłem, ale wcześniej się bałem, teraz się nie boję, myślę jedynie o rodzinie, czy poradziłaby sobie beze mnie. Ale śmierci nie boję się od niedawna, od pogrzebu Marysi. Zazdrościłem jej takiego pożegnania.Chciałbym mieć taki pogrzeb.

Bernadeta Szczypta

dziennikarka Polskiego Radia Rzeszów

 


Wywiad pochodzi

z numeru „La Salette” Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej

Redakcja Posłańca Redakcja Posłańca
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 10, 38-42), XVI Niedziela Zwykła, 21 lipca 2019

Pierwsze jest: Słuchaj…

„Kościół przez wiele stuleci przyglądał się Marii i Marcie i właściwie odczytał relację między uczniostwem a diakonatem. Każda poważna droga formacyjna w Kościele umiejscawia Diakonie na końcu formacji. Tak jest w: Ruchu Światło Życie, Odnowie w Duchu Świętym, Szkole Nowej Ewangelizacji czy Neokatechumenacie.
Oby nas Chrystus dziś skutecznie przekonał, że jesteśmy w stanie posługiwać w Kościele tylko na tylko, na ile potrafimy słuchać Jego Słowa.”
ks. Marcin Sitek MS

"

A F O R Y Z M

„Niech twoja mądrość będzie mądrością białych włosów, ale niech twoje serce będzie sercem niewinnego dziecka.”

(Schiller)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

12 godzin temu

Wakacje to nie tylko czas wypoczynku, ale także wielu inicjatyw ewangelizacyjnych. Lipcowy Posłaniec jest poświęcony właśnie tematowi ewangelizacji, nie tylko tej prowadzonej w zorganizowanych akcjach, ale takiej, na którą stać każdego z nas. Pomocą może być artykuł Agaty Tokarskiej o podstawach ewangelizacji oraz kilka praktycznych wskazówek zawartych w posłańcowym ABC ewangelizacji.

Nie masz jeszcze wakacyjnego wydania saletyńskiego dwumiesięcznika? Napisz na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

3 dni temu

Pierwsze jest: Słuchaj...
Homilia ks. Marcina Sitka MS do Ewangelii z XVI niedzieli zwykłej. Która postawa jest właściwa, Marii czy Marty? A może to niewłaściwe pytanie?

W naszym zachodnim, europejskim myśleniu ulegamy zbyt często pokusie przeciwstawiania sobie postaw Marty i Marii. Próbujemy ocenić czyja postawa była lepsza. Powstało bardzo wiele komentarzy do tego tekstu. Najczęściej jednak autorzy tych komentarzy wcale nie przeciwstawiają sobie postaw Marty i Marii. Ich postawy tworzą jedną całość, uzupełniają się.
To wszystko co czyni Marta zostało zamknięte w jednym słowie: Posługa (Diaconein). Nie można tej postawy deprecjonować. Właściwie wszystko co robimy w Kościele począwszy od prostej miłości caritas aż do sakramentów. To służby wzywał Jezus w czasie ostatniej wieczerzy. Ktoś ma odwagę powiedzieć, że postawa Marty, która realizuje to, co jest sercem Ewangelii, jest zła? Przecież sam Jezus powiedział, że przyszedł nie żeby Mu służono lecz aby służyć.
Ta Ewangelia nie odpowiada na pytania o to, która z tych postaw jest lepsza. Odpowiada natomiast na pytanie, która z nich jest pierwsza.
Nie zrodzi się w nikim postawa pięknej miłości i służby wobec drugiego jeśli najpierw nie jest uczniem. Apostołowie zostali wezwani do służby dopiero na ostatniej wieczerzy. Potrzebowali 3 lat słuchania, patrzenia, uczenia się od Jezusa miłości do bliźniego. Dopiero na końcu tej drogi formacyjnej zostali wezwani do posługi. Maria zanim rozpocznie swoją posługę musie siedzieć u stóp Jezusa, patrzeć na Niego i słuchać Go.
Rodzi się czasem w nas taka tendencja żeby ten czas słuchania skracać lub go pomijać. Chcemy koniecznie zacząć działać. Kiedy już "dopadnie nas" myśl żeby się do Boga zbliżyć, myślimy raczej o tym, co by tu zrobić dla Niego lub dla innych. Jezus jednak nie oczekuje najpierw działania. Najpierw usiądź i słuchaj słowa Bożego. Idź i wysłuchaj jakiejś katechezy lub świadectwa. Idź na adorację Najświętszego Sakramentu. Na posługę przyjdzie czas ale najpierw naucz się być uczniem.
Ta pokusa aktywizmu dopada nas wszystkich, także księży i zakonników. Czasem proboszczowie żeby ożywić życie duchowe w parafii zaczynają od zbudowania scholi parafialnej. Zaczynają od zaproszenia ludzi do posługi, do diakonii. Tymczasem logika formacyjna Jezusa jest inna. Najpierw, jako pasterze, powinniśmy zapraszać was do słuchania Słowa Bożego, do formacji, do stawania się uczniami Jezusa. Dopiero później, kiedy jako uczniowie zostaniemy "zarażeni" Miłością Jezusa przyjdzie czas na diakonie.
Kościół przez wiele stuleci przyglądał się Marii i Marcie i właściwie odczytał relację między uczniostwem a diakonatem. Każda poważna droga formacyjna w Kościele umiejscawia Diakonie na końcu formacji. Tak jest w: Ruchu Światło Życie, Odnowie w Duchu Świętym, Szkole Nowej Ewangelizacji czy Neokatechumenacie.
Oby nas Chrystus dziś skutecznie przekonał, że jesteśmy w stanie posługiwać w Kościele tylko na tylko, na ile potrafimy słuchać Jego Słowa.

ks. Marcin Sitek MS
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA