poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2016-1, Cykl o Rodzinie

O CZESKIM POLICJANCIE, KTÓRY ZOSTAŁ KSIĘDZEM…W POLSCE

Saletyńscy parafianie z Rzeszowa kilka miesięcy temu zapewne zwrócili uwagę na nowego, wysokiego księdza, który wprawdzie dość dobrze mówił po polsku, ale jego miękki akcent zdradza, że Polakiem nie jest. Rzeczywiście, ks. Josef Jaroš MS (Józef Jarosz) pochodzi z Czech. Powołanie poczuł późno. Ma 38 lat, a święcenia kapłańskie otrzymał
zaledwie 2,5 roku temu.

rys_2016_1-004

ks. Josef Jaroš MS wśród młodzieży

Moment przełomowy przy łóżku umierającej
Ksiądz Józef urodził się w wiosce Červená Píska koło Mělníka – 20−tysięcznego miasteczku w środkowych Czechach, gdzie swoją placówkę mają saletyni. Jego ojciec pochodzi z katolickiej rodziny, mama była ochrzczona, ale nie wychowywano jej w wierze katolickiej. Dlatego później to głównie ojciec podtrzymywał w rodzinie wiarę: zabierał dzieci do kościoła i modlił się z nimi wieczorem. Mama, choć czasami chodziła z nimi, nie była tak zaangażowana w przekaz wiary. Obecnie, jak przyznaje ks. Josef, jego rodzeństwo raczej nie jest związane z Kościołem.

Ukończył szkołę zawodową mechaniczną w specjalności obróbka metalu. Już wtedy myślał, by wstąpić do zakonu franciszkanów, ale ostatecznie pozostał w szkole jeszcze dwa lata i zrobił maturę. – Po maturze przyszło wezwanie do wojska i powołanie chwilowo znalazło się na dalszym planie.

Po wojsku przez 8 lat pracował: pięć: na szlifierce sterowanej numerycznie w firmie w Mělníku, potem przez trzy lata – w tamtejszej policji drogowej. Praca, jak wspomina, nie była zła, najczęściej wypisywałem mandaty za prędkość – śmieje się. Nie czuł się jednak do końca
spełniony.

Cały czas utrzymywał kontakt z saletynami z Mělníka. Jak wspomina, momentem przełomowym w ostatecznej krystalizacji jego powołania był wyjazd do Polski, do Poznania z saletyńskim bratem zakonnym Jarosławem Stupkiewiczem, którego mama była umierająca. – Mieszkaliśmy u sióstr karmelitanek; codziennie odwiedzaliśmy w szpitalu mamę Jarka. Chodziła z nami także jedna z sióstr. Modliliśmy się razem, rozmawialiśmy. Świadectwo tej siostry, która była przy umierającej, trzymała ją za rękę, było dla mnie tak mocnym doświadczeniem, że przesądziło o tym, iż zdecydowałem się wybrać drogę kapłaństwa.

Ze swego zamiaru zwierzył się koledze w pracy: – Paweł, kończę pracę w policji, idę do seminarium. – Co ty gadasz? – nie dowierzał kolega. A jak zareagowała rodzina? – Ojciec bardzo się ucieszył. Mama troszkę mniej, bo myślała, że doczeka wnuków – śmieje się ks. Josef.

Wielu Czechów nie zna Kościoła
Przyznaje, że trudno jest być katolikiem w Czechach. Ludzie wierzący są tu w zdecydowanej mniejszości. Dla większości Czechów sprawy wiary są raczej obojętne. – Jeżeli tylu ludzi żyje bez Pana Boga, używa świata, to bardzo trudno jest nie popłynąć z tym prądem – tłumaczy. Na moją uwagę, że on jednak nie popłynął, uśmiecha się: – To pewnie łaska od Pana Boga. I dodaje: – Serce człowieka nie znosi pustki. Jeżeli nie ma w nim Pana Boga, to wchodzi coś innego, różne bożki: pieniądze, praca, kariera.

Wielu jego znajomych nie jest związanych z Kościołem. Tak dzieje się m.in. dlatego, że oni rzeczywistości Kościoła nie znają. Często myślą stereotypami, wydaje im się, że jeszcze – jak w średniowieczu – pali się czarownice i księgi. Z drugiej strony, w Czechach jest wielu poszukujących; sporo dorosłych przyjmuje chrzest. Ks. Josef cytuje św. Pawła z Listu do Rzymian: „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20b).

Materiał dostępny dla zarejestrowanych użytkowników. Zarejestruj się / Wykup prenumeratę lub Zaloguj się aby uzyskać pełny dostęp.

Jaromir Kwiatkowski Jaromir Kwiatkowski
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 10, 38-42), XVI Niedziela Zwykła, 21 lipca 2019

Pierwsze jest: Słuchaj…

„Kościół przez wiele stuleci przyglądał się Marii i Marcie i właściwie odczytał relację między uczniostwem a diakonatem. Każda poważna droga formacyjna w Kościele umiejscawia Diakonie na końcu formacji. Tak jest w: Ruchu Światło Życie, Odnowie w Duchu Świętym, Szkole Nowej Ewangelizacji czy Neokatechumenacie.
Oby nas Chrystus dziś skutecznie przekonał, że jesteśmy w stanie posługiwać w Kościele tylko na tylko, na ile potrafimy słuchać Jego Słowa.”
ks. Marcin Sitek MS

"

A F O R Y Z M

„Niech twoja mądrość będzie mądrością białych włosów, ale niech twoje serce będzie sercem niewinnego dziecka.”

(Schiller)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

10 godzin temu

Wakacje to nie tylko czas wypoczynku, ale także wielu inicjatyw ewangelizacyjnych. Lipcowy Posłaniec jest poświęcony właśnie tematowi ewangelizacji, nie tylko tej prowadzonej w zorganizowanych akcjach, ale takiej, na którą stać każdego z nas. Pomocą może być artykuł Agaty Tokarskiej o podstawach ewangelizacji oraz kilka praktycznych wskazówek zawartych w posłańcowym ABC ewangelizacji.

Nie masz jeszcze wakacyjnego wydania saletyńskiego dwumiesięcznika? Napisz na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

3 dni temu

Pierwsze jest: Słuchaj...
Homilia ks. Marcina Sitka MS do Ewangelii z XVI niedzieli zwykłej. Która postawa jest właściwa, Marii czy Marty? A może to niewłaściwe pytanie?

W naszym zachodnim, europejskim myśleniu ulegamy zbyt często pokusie przeciwstawiania sobie postaw Marty i Marii. Próbujemy ocenić czyja postawa była lepsza. Powstało bardzo wiele komentarzy do tego tekstu. Najczęściej jednak autorzy tych komentarzy wcale nie przeciwstawiają sobie postaw Marty i Marii. Ich postawy tworzą jedną całość, uzupełniają się.
To wszystko co czyni Marta zostało zamknięte w jednym słowie: Posługa (Diaconein). Nie można tej postawy deprecjonować. Właściwie wszystko co robimy w Kościele począwszy od prostej miłości caritas aż do sakramentów. To służby wzywał Jezus w czasie ostatniej wieczerzy. Ktoś ma odwagę powiedzieć, że postawa Marty, która realizuje to, co jest sercem Ewangelii, jest zła? Przecież sam Jezus powiedział, że przyszedł nie żeby Mu służono lecz aby służyć.
Ta Ewangelia nie odpowiada na pytania o to, która z tych postaw jest lepsza. Odpowiada natomiast na pytanie, która z nich jest pierwsza.
Nie zrodzi się w nikim postawa pięknej miłości i służby wobec drugiego jeśli najpierw nie jest uczniem. Apostołowie zostali wezwani do służby dopiero na ostatniej wieczerzy. Potrzebowali 3 lat słuchania, patrzenia, uczenia się od Jezusa miłości do bliźniego. Dopiero na końcu tej drogi formacyjnej zostali wezwani do posługi. Maria zanim rozpocznie swoją posługę musie siedzieć u stóp Jezusa, patrzeć na Niego i słuchać Go.
Rodzi się czasem w nas taka tendencja żeby ten czas słuchania skracać lub go pomijać. Chcemy koniecznie zacząć działać. Kiedy już "dopadnie nas" myśl żeby się do Boga zbliżyć, myślimy raczej o tym, co by tu zrobić dla Niego lub dla innych. Jezus jednak nie oczekuje najpierw działania. Najpierw usiądź i słuchaj słowa Bożego. Idź i wysłuchaj jakiejś katechezy lub świadectwa. Idź na adorację Najświętszego Sakramentu. Na posługę przyjdzie czas ale najpierw naucz się być uczniem.
Ta pokusa aktywizmu dopada nas wszystkich, także księży i zakonników. Czasem proboszczowie żeby ożywić życie duchowe w parafii zaczynają od zbudowania scholi parafialnej. Zaczynają od zaproszenia ludzi do posługi, do diakonii. Tymczasem logika formacyjna Jezusa jest inna. Najpierw, jako pasterze, powinniśmy zapraszać was do słuchania Słowa Bożego, do formacji, do stawania się uczniami Jezusa. Dopiero później, kiedy jako uczniowie zostaniemy "zarażeni" Miłością Jezusa przyjdzie czas na diakonie.
Kościół przez wiele stuleci przyglądał się Marii i Marcie i właściwie odczytał relację między uczniostwem a diakonatem. Każda poważna droga formacyjna w Kościele umiejscawia Diakonie na końcu formacji. Tak jest w: Ruchu Światło Życie, Odnowie w Duchu Świętym, Szkole Nowej Ewangelizacji czy Neokatechumenacie.
Oby nas Chrystus dziś skutecznie przekonał, że jesteśmy w stanie posługiwać w Kościele tylko na tylko, na ile potrafimy słuchać Jego Słowa.

ks. Marcin Sitek MS
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA