poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2016-1, Rozważania biblijne

POWOŁANIE MATEUSZA (Mt 9, 9-13)

Nasze życie nie jest przypadkiem, lecz misją, powołaniem. Bóg przewidział już dobre czyny, które mamy pełnić (por. Ef 2,10). Naszym zadaniem jest jedynie rozpoznać na jakiej drodze mamy zrealizować Boży plan wobec nas.

rys_2016_1-003Mateusz był celnikiem. Dla niego wszystko było jasne. Związał się z pieniędzmi. Pobierał podatki, z góry miał wypłacać rzymskiemu okupantowi należny haracz, później zaś zależało już od jego sprytu i zuchwalstwa, ile wpłynie do jego osobistej kasy. W społeczeństwie jako celnik nie cieszył się dobrą sławą. Ludzie wiedzieli, że ta kasta żyje kosztem innych. Człowiek przyzwyczaja się do mamony. Często zdarza się, że poświęca jej najwięcej czasu i sił. Myśl o zarobkowaniu wypełnia powoli całe wnętrze człowieka. Nic więc dziwnego, że pieniądz staje się konkurencyjną wobec Boga mocą, która pragnie nami zawładnąć (por. Mt 6,24).

Mateusz nie spodziewał się, aby cokolwiek miało się zmienić w jego ustalonym rytmie dnia. Widać zatem wyraźnie, że powołanie rodzi się w wydarzeniu, któremu towarzyszy wezwanie „Pójdź za Mną”. Jest to głos tak mocny, że potrafi oderwać człowieka od każdego wykonywanego zajęcia, nawet od pobierania pieniędzy.

Mateusz nie oponował, ani nie dyskutował słysząc Jezusowe wezwanie. Głos Boży brzmi inaczej aniżeli ludzki. Nie można go wyciszyć, jest w nim nie tylko wołanie, ale przede wszystkim moc, aby można było pójść za Jezusem. Ewangelista Łukasz, opisując powołanie Mateusza zaznacza, że zostawił on wszystko (por. Łk 5,28). Tego znaczącego szczegółu brak w Ewangelii Mateuszowej. Mateusz pisze o sobie w sposób skromny. Nie czyni swej decyzji heroiczną z uwagi na fakt, że porzucił tak opłacalny zawód i związane z nim zabezpieczenie na przyszłość. Siła wzywającego głosu była tak wielka, że w jednej chwili rozstrzygnęła o całej jego przyszłości.

Mateusz potrafił okazać wdzięczność za dar powołania. Znów uderza nas jego pokora. Nie przekazuje wyraźnie, że sam zaprosił Jezusa na wielkie przyjęcie. Czyni to znów – zwracający uwagę na istotne drobiazgi – Łukasz (por. Łk 5,29), który w pełni docenia wielkość decyzji i hojność Mateusza. Powołany celnik czuł się wyróżniony, miał pieniądze, dlatego zaprosił wielu celników i grzeszników. Łukasz znów dodaje cenną uwagę, mówiąc o dosłownie wielkim tłumie (mnóstwie) celników i innych (por. Łk 5,29). Przyjęcie było ucztą, ponieważ biesiadnicy zajmowali pozycję półleżącą (por. w.9; Łk 5,29). Mateusz dał więc zewnętrzny wyraz swojej wewnętrznej radości. Jako celnik był skrupulatny w ściąganiu i gromadzeniu pieniędzy, jako powołany rozdaje je, wydając wielkie przyjęcie na cześć Jezusa.

Jezus powołując Mateusza opowiedział się tym samym za wszystkimi celnikami i grzesznikami. Okazał, że nie jest uprzedzony do żadnej grupy społecznej. Nie bał się ludzkiej krytyki, że przy wyborze uczniów nie uwzględnia przeszłości ludzi. Nie brał też pod uwagę, że Mateusz będzie mógł rzucać cień na całe grono Apostołów przez sam fakt wykonywanej wcześniej profesji. Te racje w ogóle nie wchodziły w rachubę. Miłość okazana powołanemu była o wiele większa, niż wszystkie możliwe obiekcje wysuwane przez krytyków.

Przy okazji powołania Mateusza Jezus wypowiedział kluczowe zdanie: „nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników” (w.13). Prawda ta nie jest jeszcze w pełni dowartościowana przez samych powołanych. Mateusz zrozumiał ją od razu, miał grzechy „wypisane na czole”. Nie trzeba było go o nich przekonywać. Powołani przez Jezusa następcy uczniów wywodzący się z dobrych środowisk i rodzin muszą ją wciąż odkrywać i wraz z mijającymi latami przyznać jej rację.

Powołanie Mateusza świadczy, że Jezus kieruje swoje wezwanie „pójdź za Mną” do tych, których sam chce. Nie przeszkadza Mu w tym żadna opinia społeczna. Wybiera bowiem w sposób absolutnie wolny i zaskakujący.

Wybrani, idąc za przykładem Mateusza, winni okazać Mu wdzięczność. Powołanie bowiem nie ma charakteru tylko werbalnego, zawiera w sobie miłość, która jest większa od najciemniejszych stronic zawartych w rodowodach wybranych.

ks. prof. Stanisław Witkowski MS ks. dr hab. Stanisław Witkowski MS
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 10, 38-42), XVI Niedziela Zwykła, 21 lipca 2019

Pierwsze jest: Słuchaj…

„Kościół przez wiele stuleci przyglądał się Marii i Marcie i właściwie odczytał relację między uczniostwem a diakonatem. Każda poważna droga formacyjna w Kościele umiejscawia Diakonie na końcu formacji. Tak jest w: Ruchu Światło Życie, Odnowie w Duchu Świętym, Szkole Nowej Ewangelizacji czy Neokatechumenacie.
Oby nas Chrystus dziś skutecznie przekonał, że jesteśmy w stanie posługiwać w Kościele tylko na tylko, na ile potrafimy słuchać Jego Słowa.”
ks. Marcin Sitek MS

"

A F O R Y Z M

„Niech twoja mądrość będzie mądrością białych włosów, ale niech twoje serce będzie sercem niewinnego dziecka.”

(Schiller)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

11 godzin temu

Wakacje to nie tylko czas wypoczynku, ale także wielu inicjatyw ewangelizacyjnych. Lipcowy Posłaniec jest poświęcony właśnie tematowi ewangelizacji, nie tylko tej prowadzonej w zorganizowanych akcjach, ale takiej, na którą stać każdego z nas. Pomocą może być artykuł Agaty Tokarskiej o podstawach ewangelizacji oraz kilka praktycznych wskazówek zawartych w posłańcowym ABC ewangelizacji.

Nie masz jeszcze wakacyjnego wydania saletyńskiego dwumiesięcznika? Napisz na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

3 dni temu

Pierwsze jest: Słuchaj...
Homilia ks. Marcina Sitka MS do Ewangelii z XVI niedzieli zwykłej. Która postawa jest właściwa, Marii czy Marty? A może to niewłaściwe pytanie?

W naszym zachodnim, europejskim myśleniu ulegamy zbyt często pokusie przeciwstawiania sobie postaw Marty i Marii. Próbujemy ocenić czyja postawa była lepsza. Powstało bardzo wiele komentarzy do tego tekstu. Najczęściej jednak autorzy tych komentarzy wcale nie przeciwstawiają sobie postaw Marty i Marii. Ich postawy tworzą jedną całość, uzupełniają się.
To wszystko co czyni Marta zostało zamknięte w jednym słowie: Posługa (Diaconein). Nie można tej postawy deprecjonować. Właściwie wszystko co robimy w Kościele począwszy od prostej miłości caritas aż do sakramentów. To służby wzywał Jezus w czasie ostatniej wieczerzy. Ktoś ma odwagę powiedzieć, że postawa Marty, która realizuje to, co jest sercem Ewangelii, jest zła? Przecież sam Jezus powiedział, że przyszedł nie żeby Mu służono lecz aby służyć.
Ta Ewangelia nie odpowiada na pytania o to, która z tych postaw jest lepsza. Odpowiada natomiast na pytanie, która z nich jest pierwsza.
Nie zrodzi się w nikim postawa pięknej miłości i służby wobec drugiego jeśli najpierw nie jest uczniem. Apostołowie zostali wezwani do służby dopiero na ostatniej wieczerzy. Potrzebowali 3 lat słuchania, patrzenia, uczenia się od Jezusa miłości do bliźniego. Dopiero na końcu tej drogi formacyjnej zostali wezwani do posługi. Maria zanim rozpocznie swoją posługę musie siedzieć u stóp Jezusa, patrzeć na Niego i słuchać Go.
Rodzi się czasem w nas taka tendencja żeby ten czas słuchania skracać lub go pomijać. Chcemy koniecznie zacząć działać. Kiedy już "dopadnie nas" myśl żeby się do Boga zbliżyć, myślimy raczej o tym, co by tu zrobić dla Niego lub dla innych. Jezus jednak nie oczekuje najpierw działania. Najpierw usiądź i słuchaj słowa Bożego. Idź i wysłuchaj jakiejś katechezy lub świadectwa. Idź na adorację Najświętszego Sakramentu. Na posługę przyjdzie czas ale najpierw naucz się być uczniem.
Ta pokusa aktywizmu dopada nas wszystkich, także księży i zakonników. Czasem proboszczowie żeby ożywić życie duchowe w parafii zaczynają od zbudowania scholi parafialnej. Zaczynają od zaproszenia ludzi do posługi, do diakonii. Tymczasem logika formacyjna Jezusa jest inna. Najpierw, jako pasterze, powinniśmy zapraszać was do słuchania Słowa Bożego, do formacji, do stawania się uczniami Jezusa. Dopiero później, kiedy jako uczniowie zostaniemy "zarażeni" Miłością Jezusa przyjdzie czas na diakonie.
Kościół przez wiele stuleci przyglądał się Marii i Marcie i właściwie odczytał relację między uczniostwem a diakonatem. Każda poważna droga formacyjna w Kościele umiejscawia Diakonie na końcu formacji. Tak jest w: Ruchu Światło Życie, Odnowie w Duchu Świętym, Szkole Nowej Ewangelizacji czy Neokatechumenacie.
Oby nas Chrystus dziś skutecznie przekonał, że jesteśmy w stanie posługiwać w Kościele tylko na tylko, na ile potrafimy słuchać Jego Słowa.

ks. Marcin Sitek MS
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA