poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2016-2, Aktualności

PROCENTY Z KRWI WOJCIECHOWEJ

Polski Kościół spłaca ponad 1000-letni duchowy dług

Kiedy byłem przed kilku laty w Gnieźnie, powiedziałem: „Przyszedłem, aby zebrać procenty z krwi Wojciechowej, z której wyrosło tu chrześcijaństwo” – wspominał w czerwcu 1999 r. w ratuszu w Rzeszowie kardynał Miroslav Vlk, wówczas prymas Czech i przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy w wywiadzie, który przeprowadziłem z nim wtedy dla gazety codziennej „Nowiny”, największego podkarpackiego dziennika.

Kardynał Vlk przewodniczył wtedy m. in. uroczystościom odpustowym w katedrze rzeszowskiej i spotkał się w ratuszu z ówczesnym prezydentem miasta, obecnie posłem PiS – Andrzejem Szlachtą. Po tym spotkaniu, stworzono mi możliwość przeprowadzenia wywiadu z Kardynałem, jako jedynemu rzeszowskiemu dziennikarzowi. Naszej rozmowie przysłuchiwał się prezydent Szlachta, radni, a prawdopodobnie także ówczesny biskup rzeszowski Kazimierz Górny, bowiem do dziś mam przed oczyma obraz, jak po tym wywiadzie obaj hierarchowie udali się pieszo z ratusza do pałacu biskupiego przy ul. ks. Jałowego.

 Kardynał Vlk o źródłach laicyzacji Czech

rys_2016_2_0042Sytuacja naszych dwóch państw i narodów jest dość jasna. Polska przyjęła chrzest w 966 r. z Czech. Dokonał tego nasz władca Mieszko I, który ożenił się z czeską księżniczką Dobrawą. Z Czech pochodził także św. Wojciech, biskup praski, jeden z głównych patronów Polski, który zaledwie 31 lat po chrzcie Mieszka I poniósł śmierć męczeńską, ewangelizując nasze ziemie. Sekwencja tych faktów pokazuje, że ponad 1000 lat temu zaciągnęliśmy wobec Czechów duchowy dług wdzięczności, który teraz spłacamy.

A spłacamy, bo sytuacja tego wymaga. Dziś bowiem nasz południowy sąsiad jest jednym z najbardziej zlaicyzowanych krajów w Europie, jest terenem misyjnym dla księży z Polski. Kardynał Vlk, zapytany przeze mnie o źródła dzisiejszej laicyzacji swego kraju, nie zatrzymał się na pokomunistycznej spuściźnie, lecz poszedł głębiej. „To długa historia – stwierdził. W XV wieku doszło do podziału u nas na husytów i katolików. To wydarzenie położyło się cieniem na całe nasze dzieje. Bitwa pod Białą Górą w 1620 r. to była porażka reformacyjnej linii husytyzmu. W efekcie powstał podział Europy na część protestancką i katolicką. Myśmy zostali w katolickiej, pod Habsburgami, którzy Kościół trzymali mocno w garści. Niechęć wobec Habsburgów przeniosła się więc na Kościół. Po I wojnie światowej odseparowaliśmy się zarówno od Wiednia, jak i od Kościoła katolickiego. To zostało w naszej mentalności, a komunizm jeszcze tę niechęć do Kościoła pogłębił. Pod koniec okresu komunistycznego Kościół czeski, tak jak w Polsce, złączył się z narodem przeciw komunizmowi i ufaliśmy, że po upadku komunizmu wszyscy przyjdą do Kościoła. Tak się jednak nie stało. Pojawiła się nowa forma materializmu: materializm praktyczny. Większość poszła za tym i zapomniała o doświadczeniu komunizmu”.

Kardynał Vlk podał w tym wywiadzie, bardzo ciekawe dane statystyczne, które przytoczę, bo pewnie niewiele się przez te kilkanaście lat zmieniło. Według prymasa Czech, katolików było wtedy 2,5 razy więcej niż zdeklarowanych ateistów.

Paradoks? Pozorny. Te proporcje wynosiły, jak podał kardynał Vlk, 30:12 proc. Lecz większość Czechów to byli (są?) ludzie indyferentni religijnie, czyli tacy, dla których sprawy wiary nie mają żadnego znaczenia.

Czeski Kościół (co pewnie też się nie zmieniło) gwałtownie potrzebował księży, których wyświęcał na poziomie 20 rocznie. Problemem, jak zauważył prymas Czech, była wysoka średnia wieku kapłanów. Te procenty z krwi Wojciechowej to była wówczas, jak podał mój rozmówca, praca ok. 100 polskich księży w całej Republice Czeskiej.– W okresie przejściowym jest to ogromna pomoc, która ratuje nam sytuację – stwierdził kardynał Vlk, dziękując polskiemu Kościołowi. Jak podawała 5 lat później, czyli w 2004 r., Katolicka Agencja Informacyjna, w Republice Czeskiej pracowało wówczas prawie 200 polskich księży diecezjalnych i zakonnych, co stanowiło jedną dziesiątą ogółu duchowieństwa katolickiego u naszych południowych sąsiadów (na podobnym poziomie były dane za 2010 rok; nowszych nie znalazłem, ale przypuszczam, że są podobne).

Materiał dostępny dla zarejestrowanych użytkowników. Zarejestruj się / Wykup prenumeratę lub Zaloguj się aby uzyskać pełny dostęp.

Jaromir Kwiatkowski Jaromir Kwiatkowski
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 9, 18-24), XII Niedziela Zwykła, 23 czerwca 2019

Strojenie odbiornika

„Dobrze, kiedy dzieją się wielkie rzeczy mocą Ducha Świętego, kiedy w sposób namacalny doświadczamy tego, że Pan jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, ale nie możemy wyrzucić z chrześcijaństwa cierpienia. Nie odkąd Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał. To wydarzenie sprawiło, że coś tak beznadziejnego jak cierpienie i ból może się stać narzędziem ku dobremu. To na prawdę dobra nowina. Krzyż to etap do poranka zmartwychwstania. Nigdy cel sam w sobie. Nieść swój krzyż w perspektywie życia, które pokonuje śmierć, to być prawdziwie dobrze nastrojonym. Obyśmy nie zniechęcili się wszelkimi zakłóceniami.”
ks. Paweł Baran MS

"

A F O R Y Z M

„Ojciec, głowa rodziny, niechaj będzie wśród swoich przedstawicielem Boga, i niech przewodniczy im nie tylko władzą, ale również przykładem życia.”

(św. Jan XXIII)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

6 dni temu

UWAGA PROMOCJA!
Niespodziankę w postaci ostatniego numeru Posłańca, Łez Maryi i książki "Ryczące owieczki" wydawnictwa Dreams otrzymają trzy osoby, które odpowiedzą w komentarzu na pytanie: DO ILU OŁTARZY IDZIE PROCESJA W BOŻE CIAŁO???
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

2 tygodni temu

Czy spotkaliście kiedyś Pampiludki? Jeśli nie - jest okazja!
Asia Olejarczyk, pisarka, opowiada o tym, jak Duch Święty poprowadził ją do odkrycia Pampilii.

"Podczas Mszy Świętej, kiedy to siedziałam w ławce ze zniecierpliwionymi dziećmi, które niewiele rozumiały z liturgii, poprosiłam Go, by pomógł mi objaśnić im, co właściwie się tam dzieje. Zaczęłam słuchać słów uszami dzieci. Wyobraziłam sobie, że znów mam kilka lat… I poczułam się tak, jakby ktoś mówił do mnie w obcym języku. Na przeszkodzie stały trudne, archaiczne słowa, z którymi dzieci nie stykają się w codziennych kontekstach: „amen”, „hosanna”, „chwała”, „bliźni”, „zbawienie”… Przyszło mi do głowy, by umiejscowić te wyrazy w przyjaznym, baśniowym świecie. Właśnie wtedy przed oczami stanęły mi dwa niewielkie ludziki w kolorowej krainie: pampiludki – Gideon i Alimemek."

Ostatni numer Posłańca możesz otrzymać pisząc na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA