poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2018-1, Pytania do i o Biblii

PYTANIA DO I O BIBLII

Wprowadzenie do nowego cyklu

Dlaczego taki cykl?
Prawie każdego dnia z różnych stron słyszę prośby o wyjaśnianie biblijnych zawiłości. Dzieje się to nie tylko na uniwersytecie, lecz także w posłudze duszpasterskiej i podczas spotkań towarzyskich. Pytania te zadają nie tylko ludzie głęboko wierzący, ale i ci, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę o świecie biblijnych ksiąg.
Świadczy to o niezwykłej atrakcyjności Biblii, która dla niektórych ludzi jest skierowanym do nich słowem samego Boga, dla innych zaś intrygującą i tajemniczą księgą, którą warto poznać. Bez znajomości Biblii nie da się zrozumieć ani wiary, ani też świata, w którym żyjemy. Pomysł na ten nowy cykl na łamach „Posłańca” powstał ze świadomości tego zapotrzebowania ze strony ludzi wierzących i głodnych biblijnej wiedzy. Każdy z kolejnych odcinków będzie zawierał odpowiedzi na „pytania do i o Biblii”, które słyszałem z różnych stron na przestrzeni ostatnich lat. Zapraszam także Czytelników „Posłańca” do zadawania pytań drogą e−mailową lub w tradycyjnych listach pisanych na adres Redakcji.

Biblia – najważniejsza księga świata
Biblia jest światowym bestsellerem. Jest bez wątpienia najbardziej poczytną książką świata, przetłumaczoną na ponad 2500 języków. Jest zatem najważniejszą księgą świata, którą trzeba czytać i studiować. To wyzwanie dotyczy zarówno tych, którzy powinni czynić to motywowani chrześcijańską wiarą, jak i tych, którzy chcą zrozumieć historię i teraźniejszość naszej cywilizacji, której kodem kulturowym jest właśnie Biblia. Druga połowa poprzedniego wieku i początek obecnego stulecia to czas bardzo intensywnych studiów nad Biblią z bardzo różnych punktów widzenia. Wiedza o Biblii i o świecie, w którym powstała, jest dziś tak ogromna, że nie jest do ogarnięcia przez pojedynczego człowieka.
A liczba książek i artykułów na tematy biblijne, które powstały w różnych językach świata, jest tak olbrzymia, że nie ma w świecie biblioteki, w której mogłyby się pomieścić. Łamy „Posłańca” będą forum, na którym poznamy choćby niewielką cząstkę tej wiedzy.

Biblia – zbiór ksiąg powstałych w odległym czasie i w innej kulturze
Piszę tutaj o Biblii jako o jednej księdze – jako o Piśmie Świętym. W istocie jednak jest to zbiór wielu ksiąg spisanych na przestrzeni około dziesięciu wieków, w różnych kontekstach historycznych i geograficznych. Już na podstawowym poziomie słowo „Biblia” może oznaczać dla różnych ludzi coś innego (pomijam tutaj znaczenia typu „biblia informatyka”). Dla wyznawców religii Mojżeszowej jest to zbiór napisanych w języku hebrajskim (plus fragmenty aramejskie) 24 ksiąg, podzielonych na trzy grupy (Prawo, Prorocy i Pisma). Dla nas, katolików liczba świętych i natchnionych przez Boga ksiąg jest znacznie większa: 47 ksiąg Starego Testamentu, do których zaliczane są nie tylko wspomniane powyżej 24 księgi hebrajskie, lecz także te, które powstały oryginalnie w języku greckim oraz 27 napisanych w języku greckim ksiąg Nowego Testamentu.
Nasza Biblia liczy zatem w sumie 74 księgi i jest o 50 ksiąg obszerniejsza od Biblii wyznawców religii Mojżeszowej, liczącej, jak wspomniałem, 24 księgi. Wyznania protestanckie przyjmują w swoim kanonie Biblii mniejszą liczbę ksiąg Starego Testamentu niż my katolicy, natomiast prawosławni, idąc za kanonem greckiej Septuaginty mają Biblię jeszcze obszerniejszą niż my.
Nie ma tu miejsca, żeby rozwinąć te zagadnienia, ale możemy do nich wrócić w przyszłości. Świadomość różnej zawartości Biblii dla równych religii i wyznań jest czymś absolutnie fundamentalnym, gdyż w dużej mierze determinuje odpowiedzi na związane z nią pytania.

Czy Biblia daje odpowiedzi na wszystkie pytania?
Nie było ambicją autorów biblijnych ksiąg danie odpowiedzi na pytania z każdej dziedziny wiedzy. Nie oznacza to jednak, że Biblia jest fikcją – jest bardzo ważnym źródłem wiedzy o historii i kulturze starożytnego Bliskiego Wschodu. Biblia jest jednak przede wszystkim Księgą wiary. Księgi Biblii są zapisem religijnych doświadczeń spotkania z Bogiem przez różnych ludzi w różnorakich historycznych i egzystencjalnych okolicznościach ich życia. Księgi biblijne są wytworem wiary adresowanym do tych, którzy pragną pogłębić swoją wiarę. W sprawach wiary Biblia zawiera pełnię Bożego objawienia. Daje zatem odpowiedzi na wszystkie pytania związane z wiarą – jest Pismem Świętym, listem Boga zawierającym odpowiedzi adresowane osobiście do każdego czytelnika/słuchacza.
Zachęcam do odważnego „stawiania pytań do i o Biblii” na łamach „Posłańca”. Dzięki temu, Drodzy Czytelnicy, będziecie współtwórcami tego nowego cyklu.

ks. prof. Janusz Kręcidło MS ks. prof. Janusz Kręcidło MS
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 3, 10-18), Trzecia Niedziela Adwentu, 16 grudnia 2018

Co robić?

Adwent to  czas oczekiwania, ale nie bierności. To czas decyzji, powrotu do źródeł, fundamentów naszej wiary. To dobry moment na powrót do postanowień podjętych i porzuconych, niezrealizowanych, do spraw przegranych, które czekają na kolejną sznasę, zmian taktyki, dociekań, poszukiwań, pytań. Czas, w którym nie wypada mówić „to nie dla mnie”, bo Pan przyjdzie do wszystkich bez wyjątku.

ks. Bartosz Seruga MS
(dyrektor Centrum Informacyjnego Misjonarzy Saletynów)

ROZWAŻANIE SŁÓW EWANGELII

A F O R Y Z M

„Jeśli człowiek pragnie radości, nie może się gniewać.”

(Lew Tołstoj)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

5 dni temu

Misjonarze Saletyni
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

6 dni temu

Zbliża się Wigilia. Wieczór, który warto dobrze zaplanować i przemyśleć.
Publikujemy w całości tekst, który już rok temu miał swój internetowy debiut, teraz także na łamach ostatniego numeru Posłańca o budowaniu relacji.
JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TE SŁOWA KOMUŚ MOGĄ POMÓC - PRZEKAŻ DALEJ.

Święta najpiękniejsze, święta najbardziej koszmarne...

Świąteczna rodzinna sielanka
Żłóbek, sianko, mały Jezusek, Najświętsza Panienka, choinka, kolędy, potrawy wigilijne, opłatek, życzenia to podstawowe „składniki” świąt Bożego Narodzenia. To również obrazy, którymi posługuje się machina marketingowa napędzająca przedświąteczne zakupy, a także silnie zakorzeniony, wręcz niemożliwy do pokonania stereotyp definiujący przeżywanie ostatnich dni grudnia. Bo przecież to najbardziej rodzinne święta, najpiękniejsze, mimo mrozu pełne ciepła, bo cała rodzina w miłości i radości spotyka się przy wspólnym wigilijnym stole. Tak ma być i nie może być inaczej. A jeśli nie jest, trzeba zrobić wszystko, aby tradycji stało się zadość. Ciekawe, że nawet mainstreamowe media, które przez jedenaście miesięcy w roku robią niemal wszystko, żeby rozbić i poniżyć rodzinę, zwłaszcza rozumianą po chrześcijańsku, przez te kilka tygodni przed świętami zmieniają się w piewców piękna ogniska domowego.

Hipokryzja
Wigilia i Boże Narodzenie to najpiękniejsze święta dla tych, którzy mają piękne rodziny albo przynajmniej wspomnienie takiej atmosfery, o jakiej tak głośno wokoło, i choćby minimalne środki, aby próbować ją odtworzyć. Biorąc jednak pod uwagę, że ciągle rośnie liczba rozwodów, że wiele rodzin wokół nas to rodziny dotknięte alkoholizmem, fizyczną lub psychiczną przemocą czy innymi czynnikami klasyfikującymi je jako dysfunkcyjne, trzeba powiedzieć, że osób, dla których święta są koszmarem jest wokół nas mnóstwo. Czy członkowie takich rodzin czekają z radością na święta? Częściej adwentowemu oczekiwaniu towarzyszy narastające napięcie, frustracja, niechęć lub lęk. Jak spojrzeć w oczy tym, którzy zadali bądź wciąż zadają ból i którym tak trudno przebaczyć? Jak łamać się opłatkiem z bliskimi, którzy nigdy nie widzą w sobie winy, a w innych wokół – zawsze? Jak spędzić z nimi kilka dni na serdecznych rozmowach, które nijak się nie kleją, bo już od lat nie mamy sobie nic do powiedzenia?
Dylematy
Rzeczywiście zdarza się nierzadko, że świąteczna atmosfera otwiera serca ludzi skonfliktowanych ze sobą i dzielenie się opłatkiem oraz wspólnie spędzony czas są okazją do pojednania i przywrócenia pokoju w rodzinie. Dzieje się tak jednak na ogół tylko wtedy, gdy ludzie są na tyle dojrzali, żeby rozwiązać problemy, wyjaśnić nieporozumienia, uznać swój błąd. To sytuacje, kiedy rany nie są jeszcze głębokie. Niestety w wielu wypadkach problemy są zbyt poważne i trwają nazbyt długo, aby mógł je rozwiązać jeden wigilijny wieczór. I wtedy pojawiają się wspomniane dylematy: Co robić? Trwać w tej farsie czy z nią walczyć? Zostać i znowu cierpieć czy uciekać?
Niewielu ma odwagę przeciwstawić się swoim bliskim. Bywa, że wybierają najbardziej niefortunną formę reakcji – agresję przeciw wszystkim podtrzymującym świąteczne zakłamanie. Nieraz wybierają inną opcję – ucieczkę, odcięcie się. W jednym i drugim przypadku odpowiedzią jest zazwyczaj rodzinny ostracyzm – wykluczenie i napiętnowanie. Mało kto ma siłę udźwignąć ciężar bycia tym złym, nieczułym, niewdzięcznym, egoistą.
Większość osób z dotkniętych patologią rodzin znosi puste tradycyjne rytuały pokornie i milcząco, a święta przeradzają się w kolejną psychiczną przemoc w majestacie religii nowonarodzonego Boga, wiary przodków i ojczystych tradycji.

Co można zrobić?
Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa przede wszystkim z uwagi na siłę głęboko zakorzenionych tradycji, jeszcze raz powtórzę – dobrych tradycji, jeśli ktoś ma zdrową, kochającą się rodzinę. Decyzja należy przede wszystkim do osób dotkniętych cierpieniem przez swoje rodziny. Nieraz nie ma innego wyjścia jak, bez zbędnej agresji, postawić swoim krewnym granice, bądź rezygnując ze wspólnych świąt, bądź, co trudniejsze, nie dać sobie narzucić takiego sposobu ich przeżywania, który jest nie do zaakceptowania, zdecydować, w czym chcę, a w czym nie chcę uczestniczyć. Oczywiście można też zaproponować zmiany, bo przecież tradycja nie jest dogmatem wiary i w różnych krajach są odmienne zwyczaje bożonarodzeniowe, ale nie byłbym w tym względzie przesadnym optymistą. Spodziewałbym się bardziej krytyki i odrzucenia nowatorskich pomysłów niż ich akceptacji.
Co możemy zrobić wszyscy? Przede wszystkim zdać sobie sprawę, że dla wielu osób wokół nas święta Bożego Narodzenia to najbardziej koszmarny czas w roku. Te osoby potrzebują przynajmniej jakiegoś wsparcia, zrozumienia, niekoniecznie dobrych rad i pouczeń. Dobrze byłoby mieć otwarte oczy i nie zamykać się w swojej sielance, jeśli komuś się poszczęściło i ma zdrową, normalną rodzinę. Może pusty talerz przy wigilijnym stole, nieraz będący tylko, nomen omen, pustą tradycją, jest właśnie dla nich? Nie dla mimo wszystko mitycznych jeszcze w Polsce imigrantów lub bezdomnych pielgrzymów, którzy jakoś nie pukają masowo do naszych drzwi, ale właśnie dla uciekinierów od domowej, bolesnej hipokryzji, których trzeba najpierw dostrzec, poznać, otoczyć szacunkiem i dyskretnie złożyć propozycję zajęcia miejsca przy przygotowanym z myślą o nich pustym talerzu?

ks. Grzegorz Szczygieł MS
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA