poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2009-2, Aktualności

ŚMIERĆ, KTÓRA WZYWA DO ŻYCIA

Po śmierci matki i ojca

Każda śmierć staje się ofiarą,

aby ożyli inni powołani do życia i

do trudu w czasie,

który Bóg im naznaczył.

Anna Kamieńska

Czy można pojednać się ze śmiercią bliskich, czy można pojednać się z myślą o własnej śmierci? Czy możliwe jest przyjęcie śmierci jako czegoś naturalnego, jako daru od Boga dla człowieka, którego On chce już mieć u Siebie? Czy śmierć bliskich może być wezwaniem do życia dla tych, którzy opłakują ich odejście?

Wiadomość o chorobie nowotworowej mamy zakłóciła spokojny tok mojego życia. Niekończące się wizyty u specjalistów, chemioterapia, radioterapia i ta okropna bezradność, gdy możliwości powoli wyczerpywały się, a lekarze wciąż powtarzali, że to niepodręcznikowy przypadek.Po prawie trzymiesięcznym pobycie w klinice, udało się uzyskać remisję. Gdy patrzyłam na mamę, która znowu poruszała się o własnych siłach i była aktywna jak dawniej, nie dopuszczałam do siebie myśli o nawrocie choroby. Prosiłam Boga, żeby zdarzył się cud. Ale On był głuchy na moje prośby. Walka z chorobą trwała prawie pięć lat. Pan Bóg zabierał mi bliską osobę, patrzyłam jak umiera, a ja nie umiałam jej pomóc. Pytałam: dlaczego, ale odpowiedzi nie było.Po śmierci mamy zaprzyjaźniony z naszą rodziną zakonnik powiedział: pamiętaj, Pan Bóg zawsze wybiera dla nas najlepsze rozwiązania i nigdy nie doświadcza nas ponad miarę.Uczepiłam się kurczowo tej myśli, chociaż wydawało mi się to kompletnie nielogiczne. Zostałam w domu z ojcem i babcią. Miesiąc po śmierci mamy płakałam nad grobem babci. Nie umiałam stanąć w obliczu tych wydarzeń z pokorą.

 

Przed sobą nie uciekniesz

Pustka, która powstała w tak krótkim czasie po stracie dwóch bliskich osób, zdawała się nie do wypełnienia, zwłaszcza, że nie miałam zbyt dobrej relacji z ojcem. Chciałam zostawić dom, pracę i wyjechać na jakiś czas za granicę. Wtedy od kogoś bliskiego usłyszałam:przed sobą nie uciekniesz. Tak, nie można uciec przed sobą, dzisiaj już to wiem. Nasze myśli, zbuntowanie, gorycz, złość, żal biegną z nami, a nawet nas wyprzedzają. Po myślałam, że muszę żyć tutaj i teraz. Zaczęłam dostrzegać, co dzieje się wokół mnie. Zobaczyłam ludzi, którzy towarzyszyli mi w tych trudnych chwilach, otworzyłam się na przyjaciół, którzy dyskretnie, ale zawsze byli obecni. Z wielkim trudem rodziła się we mnie wdzięczność Bogu za ich obecność. Czułam, że powoli wracam do równowagi i odzyskuję chęć życia.

Vita infantis bonum superius

Cieszyłam się razem z bratem i bratową na narodziny oczekiwanego od wielu lat dziecka.Jednak radość nie trwała długo. Karetka zabrała nieprzytomną Annę do szpitala. Patrzyłam na przemian na nią, jak po zabiegu powoli odzyskuje siły i na malutkiego, prawie siedmiomiesięcznego Łukaszka leżącego w inkubatorze na oddziale intensywnej opieki medycznej. Vita infantis bonum superius – życie dziecka dobrem najwyższym – słowa, które widnieją nad wejściem do szpitala dziecięcego. Lekarze walczyli o życie wcześniaka. Bez skutku. Kiedy stałam przy małej, białej trumnie znowu ogarnęło mnie przerażenie. Jak bezradny jest człowiek. A Ty Boże.. gdzie jesteś? – zapytałam. Im bardziej wątpiłam w bez interesowną Miłość Boga, tym bardziej Tej Miłości pragnęłam. To mnie zadziwiało…

 

Katharsis duszy

Dwa lata później do szpitala trafił ojciec. Z niepokojem czekałam na wyniki badań. Rozmowa z lekarzem. Diagnoza: rak. Zmaganie z chorobą trwało dziesięć miesięcy. To był dla mnie bardzo trudny okres. Gdzieś na dnie serca skrywałam żal, że zawsze byliśmy z ojcem tak daleko od siebie. Patrzyłam, jak cierpi i walczy z bólem, który się nasilał. Czułam, że bardzo mnie teraz potrzebuje. Ja również potrzebowałam jego… jak nigdy dotąd. Wiedziałam, że zostało nam już niewiele czasu… Ostatnie miesiące życia ojca były dla nas czymś w rodzaju katharsis [gr. oczyszczenie] duszy, pojednaniem z tym, co przez wiele lat tak bardzo bolało. Trwałam przy ojcu, modliłam się przy nim i razem z nim, a gdy już z trudem wypowiadał słowa: Ojcze nasz, prosiłam Boga, żeby był dla nas Miłosierny.

Dawidowe świadectwo

Tato odszedł. Kilka dni później ksiądz, który zawsze był obecny w trudnych chwilach zapytał: „Czy wiesz co zrobił Dawid po śmierci syna? Przestał pościć i oddał pokłon Panu, a sługom, którzy nie rozumieli, co ma znaczyć taki sposób postępowania odrzekł: «Dopóki dziecko żyło, pościłem i płakałem, gdyż mówiłem sobie: Kto wie, może Pan nade mną się ulituje i dziecko będzie żyło? Tymczasem umarło. Po cóż mam pościć? Czyż zdołam je wskrzesić? Ja pójdę do niego, ale ono do mnie nie wróci» (2Sm 12, 20-23). Byłam wdzięczna Bogu za to Słowo, za świadectwo Dawida.Tak… nie potrafię wskrzesić moich bliskich, stamtąd, gdzie oni są, już się nie wraca. To ja dołączę do nich. Śmierć moich bliskich to Boży kairos [gr. czas łaski], wkroczenie Boga w moją historię. Powoli odkrywam sens tych wydarzeń. Moja wiara ciągle jest wystawiana na próbę.„Śmierć, której ludzie się boją, to jest odłączenie duszy od ciała, natomiast śmierć, której ludzie się nie boją, a bać powinni, to jest odłączenie od Boga” (św. Augustyn). Pragnę widzieć moje życie w perspektywie śmierci Jezusa na Krzyżu i Zmartwychwstania. Chciałabym tak dojrzewać w wierze, żeby nikt i nic nie było w stanie odłączyć mnie od Boga, żeby wypowiadane przeze mnie Amen było jedyną słuszną odpowiedzią na to, co On mi proponuje. Proszę Boga, żeby oddalił ode mnie lęk przed chorobą i cierpieniem, żeby nauczył mnie myśleć o śmierci z pokojem w sercu i z radością, jaka powinna towarzyszyć spotkaniu dziecka z Ojcem. Ufam, że On wybierze dla mnie najlepszy czas i dobrze przygotuje mnie na tę chwilę, na moją ostateczną paschę.

Sara


Przedstawione powyżej świadectwo pochodzi

z numeru „La Salette” Posłaniec Matki Bożej Saletyńskiej

Redakcja Posłańca Redakcja Posłańca
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(J 13, 31-33a. 34-35), V Niedziela Wielkanocna, 19 maja 2019

Przykazanie miłości

W tekście św. Jan gdy mówi o miłości używa słowa „Agape”. To słowo opisuje miłość, która nie jest spontaniczna i łatwa. Jest bardziej bożym darem, niż wypracowaną sprawnością człowieka. W czasie
chrztu ta zdolność do miłości „agape” została nam dana. Ta zdolność jest nam dawana także za każdym razem kiedy wchodzimy w głęboką relację z Bogiem, która określa nas jako „Dzieci Boże”. Po ludzku tak jak apostołowie i my jesteśmy niezdolni to zrealizowania przykazania miłości „agape”, ale „przechowujemy ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas” (2 Kor 4,7).”
ks. Marcin Sitek MS
(student UPS w Rzymie)

"

A F O R Y Z M

„Nieskończona miłość Boga do nas stała się widzialna w Jezusie Chrystusie. Poprzez rany ciała objawia się tajemnicza miłość jego serca, ujawnia się wielka tajemnica miłości, ukazuje się miłosierdzie naszego Boga.”

(Św. Bernard)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

5 dni temu

Czy pamiętacie, że w każdym numerze Posłańca jest krzyżówka z nagrodami?
Dzisiaj, w święto św. Andrzeja Boboli, warto dodać, że nagrodami za poprawne odgadnięcie hasła będą książki o tym Patronie Polski!
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA