poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2018-5, Rozważania biblijne

WILK … Z BARANKIEM

(Iz 11, 1-9)

Wiary nie można przeżywać w pojedynkę, w oderwaniu od wspólnoty Kościoła. Istnieje bowiem wówczas poważne ryzyko jej utraty. Łatwiej złamać jednego, niż wielu. Kryzysy leczy się skutecznie w otoczeniu przyjaznych ludzi, nie zaś na „samotnej wyspie”.

Izajasz kreśli przed nami zaskakujący obraz wspólnoty. Posługuje się obrazowym językiem zaczerpniętym ze świata zwierząt – dzikich (wilk, pantera, lew, niedźwiedzica) i domowych (baranek, koźlę, cielę, krowa). W naturalnych warunkach istnienie ich obok siebie byłoby niemożliwe. Pierwsze są krwiożercze i drapieżne, drugie zaś roślinożerne i spokojne. Pierwsze jawią się jako zdecydowanie mocniejsze, działają podstępnie i czyhają na drugie, które z kolei prezentują się niemalże jako bezbronne.

Obraz jest bardzo wymowny. Rodzi pytanie, w jaki sposób tak przeciwstawne gatunki mogą ze sobą współistnieć. Nadto zostaje wzmocniony poprzez obecność jadowitej kobry i żmii, z którymi bez żadnej obawy igrają niemowlę i dziecko.

Wyjaśnienie zagadki nie jest skomplikowane. Zwierzęta symbolizują ludzi, ich różnorodność charakterów i zachowań. Jedni są z natury agresywni, atakujący, inni natomiast spokojni, nawet niezdolni, aby się obronić, przeciwstawić albo wyczuć podstęp. Wzajemna harmonia między nimi jest zadziwiająca. Nie dochodzi do rozlewu krwi, panuje natomiast pokój i zaufanie. Obraz jedności nie jest utopią ani fantazją prorocką. Zapowiada tajemnicę Jezusa Chrystusa. Jego pojawienie się na ziemi wiąże się z nastaniem nowych czasów. W Nim jest pełnia darów Ducha Świętego, która udziela się każdemu, kto rzeczywiście wierzy w Jezusa.

Znakiem udzielania się Ducha Świętego jest jedność. Nikt sam nie może zbudować między ludźmi trwałych więzi. Zawsze okażą się z czasem interesowne i ulegną rozbiciu. Różnice istniejące między ludźmi są tak wielkie, że jedynie pieniądz może stać się na pewien czas gwarantem wzajemnych relacji. Ale później również on straci swoją moc i zamieni dotychczasową bliskość w jeszcze większe oddalenie i wrogość.

Jedynie Duch Święty sprawia, że człowiek przestaje widzieć w drugim rywala, którego należy atakować. Dzięki Duchowi Świętemu ktoś, kto był dotychczas dla nas łatwym „łupem”, staje się bratem w wierze. Poznanie Boga owocuje bowiem zawsze bliskością wobec drugiego.

Prorocki obraz znajduje swoją kontynuację w Nowym Testamencie, w modlitwie Jezusa o jedność wśród wierzących w Niego. Otrzymywany jedynie za cenę wiary Duch Święty czyni nas zdolnymi do nowych relacji, do komunii, której nie zna świat. Spoczywa na nas odpowiedzialność za przekaz wiary. Jawi się pilna potrzeba tworzenia eklezjalnych wspólnot, w których znikają agresja, podstęp, wyzysk najsłabszych, a ich miejsce zajmują miłość, bezpieczeństwo, wyrozumiałość, czyli jedność.

Duch Święty jest w Kościele i chce go ukazać jako wspólnotę różnorodnych wspólnot. Sami doświadczamy, że rodziny, z których wyszliśmy i tak wiele im zawdzięczamy, są niejednokrotnie podzielone i przestały być znakiem udzielania się Ducha Świętego. Ratunkiem dla nich może być tylko Kościół, bo Jezus żyje w nim nieustannie i obdarza swoim życiodajnym Duchem tworzącym jedność.

Żyjemy w czasach ostatecznych, w których starotestamentowe zapowiedzi zrealizowały się. Wielu jednak, zwłaszcza młodych przestało już słuchać Dobrej Nowiny, bo nie widzą w codziennym życiu jej skuteczności. Mogą ich zatrzymać znaki, zwłaszcza jeden zwierający w sobie wszystkie – jedność pomiędzy „wilkiem i barankiem”.

 

ks. prof. Stanisław Witkowski MS ks. dr hab. Stanisław Witkowski MS
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 10, 38-42), XVI Niedziela Zwykła, 21 lipca 2019

Pierwsze jest: Słuchaj…

„Kościół przez wiele stuleci przyglądał się Marii i Marcie i właściwie odczytał relację między uczniostwem a diakonatem. Każda poważna droga formacyjna w Kościele umiejscawia Diakonie na końcu formacji. Tak jest w: Ruchu Światło Życie, Odnowie w Duchu Świętym, Szkole Nowej Ewangelizacji czy Neokatechumenacie.
Oby nas Chrystus dziś skutecznie przekonał, że jesteśmy w stanie posługiwać w Kościele tylko na tylko, na ile potrafimy słuchać Jego Słowa.”
ks. Marcin Sitek MS

"

A F O R Y Z M

„Niech twoja mądrość będzie mądrością białych włosów, ale niech twoje serce będzie sercem niewinnego dziecka.”

(Schiller)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

10 godzin temu

Wakacje to nie tylko czas wypoczynku, ale także wielu inicjatyw ewangelizacyjnych. Lipcowy Posłaniec jest poświęcony właśnie tematowi ewangelizacji, nie tylko tej prowadzonej w zorganizowanych akcjach, ale takiej, na którą stać każdego z nas. Pomocą może być artykuł Agaty Tokarskiej o podstawach ewangelizacji oraz kilka praktycznych wskazówek zawartych w posłańcowym ABC ewangelizacji.

Nie masz jeszcze wakacyjnego wydania saletyńskiego dwumiesięcznika? Napisz na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

3 dni temu

Pierwsze jest: Słuchaj...
Homilia ks. Marcina Sitka MS do Ewangelii z XVI niedzieli zwykłej. Która postawa jest właściwa, Marii czy Marty? A może to niewłaściwe pytanie?

W naszym zachodnim, europejskim myśleniu ulegamy zbyt często pokusie przeciwstawiania sobie postaw Marty i Marii. Próbujemy ocenić czyja postawa była lepsza. Powstało bardzo wiele komentarzy do tego tekstu. Najczęściej jednak autorzy tych komentarzy wcale nie przeciwstawiają sobie postaw Marty i Marii. Ich postawy tworzą jedną całość, uzupełniają się.
To wszystko co czyni Marta zostało zamknięte w jednym słowie: Posługa (Diaconein). Nie można tej postawy deprecjonować. Właściwie wszystko co robimy w Kościele począwszy od prostej miłości caritas aż do sakramentów. To służby wzywał Jezus w czasie ostatniej wieczerzy. Ktoś ma odwagę powiedzieć, że postawa Marty, która realizuje to, co jest sercem Ewangelii, jest zła? Przecież sam Jezus powiedział, że przyszedł nie żeby Mu służono lecz aby służyć.
Ta Ewangelia nie odpowiada na pytania o to, która z tych postaw jest lepsza. Odpowiada natomiast na pytanie, która z nich jest pierwsza.
Nie zrodzi się w nikim postawa pięknej miłości i służby wobec drugiego jeśli najpierw nie jest uczniem. Apostołowie zostali wezwani do służby dopiero na ostatniej wieczerzy. Potrzebowali 3 lat słuchania, patrzenia, uczenia się od Jezusa miłości do bliźniego. Dopiero na końcu tej drogi formacyjnej zostali wezwani do posługi. Maria zanim rozpocznie swoją posługę musie siedzieć u stóp Jezusa, patrzeć na Niego i słuchać Go.
Rodzi się czasem w nas taka tendencja żeby ten czas słuchania skracać lub go pomijać. Chcemy koniecznie zacząć działać. Kiedy już "dopadnie nas" myśl żeby się do Boga zbliżyć, myślimy raczej o tym, co by tu zrobić dla Niego lub dla innych. Jezus jednak nie oczekuje najpierw działania. Najpierw usiądź i słuchaj słowa Bożego. Idź i wysłuchaj jakiejś katechezy lub świadectwa. Idź na adorację Najświętszego Sakramentu. Na posługę przyjdzie czas ale najpierw naucz się być uczniem.
Ta pokusa aktywizmu dopada nas wszystkich, także księży i zakonników. Czasem proboszczowie żeby ożywić życie duchowe w parafii zaczynają od zbudowania scholi parafialnej. Zaczynają od zaproszenia ludzi do posługi, do diakonii. Tymczasem logika formacyjna Jezusa jest inna. Najpierw, jako pasterze, powinniśmy zapraszać was do słuchania Słowa Bożego, do formacji, do stawania się uczniami Jezusa. Dopiero później, kiedy jako uczniowie zostaniemy "zarażeni" Miłością Jezusa przyjdzie czas na diakonie.
Kościół przez wiele stuleci przyglądał się Marii i Marcie i właściwie odczytał relację między uczniostwem a diakonatem. Każda poważna droga formacyjna w Kościele umiejscawia Diakonie na końcu formacji. Tak jest w: Ruchu Światło Życie, Odnowie w Duchu Świętym, Szkole Nowej Ewangelizacji czy Neokatechumenacie.
Oby nas Chrystus dziś skutecznie przekonał, że jesteśmy w stanie posługiwać w Kościele tylko na tylko, na ile potrafimy słuchać Jego Słowa.

ks. Marcin Sitek MS
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA