poslaniec LaSalette

Zapamiętaj mnie
PRENUMERATA
POSŁANIEC MBS
ZAMÓW   
2016-7, Aktualności

WOLONTARIAT U MATKI

Mimo iż przeważnie miałem wiele pomysłów na ciekawe spędzenie wakacji, w tym roku nie szykowało mi się nic specjalnego. Nie mając żadnych konkretnych planów na sierpień postanowiłem poczekać i zdać się na łaskę Bożą. Jak zwykle nie zawiodłem się…

Nie masz planów na wakacje? Jedź do La Salette!” To były pierwsze słowa, jakie usłyszałem od mojego kolegi, kiedy rozmawialiśmy o zbliżających się wakacjach. Początkowo nie rozumiałem, o czym on dokładnie mówi. „Do La Salette, do Francji. Można tam odbyć wolontariat. Sanktuarium z domem pielgrzyma znajdują się w Alpach. Widoki są wspaniałe”. Słowo po słowie dowiedziałem się dokładnie wszystkiego, co potrzebowałem wiedzieć o wolontariacie w La Salette, a także otrzymałem adres e−mail, na który trzeba było wysłać wiadomość ze zgłoszeniem chęci uczestnictwa.

Pierwsze kroki
4 sierpnia, po długiej i męczącej podróży z Polski do południowej Francji, postawiłem nogę na ziemi, na której w 1846 r. dwojgu pastuszkom objawiła się Matka Boża. Po przebyciu 50−osobowym autokarem bardzo krętej i dość niebezpiecznej drogi pod górę, po raz pierwszy widok zaparł mi dech w piersiach. Olbrzymi kompleks budynków: sanktuarium wraz z domem pielgrzyma otoczone wysokimi i potężnymi Alpami. Mimo sporych rozmiarów budynki te zdają się tonąć pomiędzy zielonymi górskimi szczytami.

Pierwsze godziny upłynęły mi na zapoznawaniu się z poszczególnymi częściami kompleksu domu pielgrzyma. Oprowadzała mnie trójka wolontariuszy z tzw. animacji, którzy zajmują się głównie organizacją różnego rodzaju wydarzeń, spotkań, integracją i wszelkiego rodzaju pomocą dla pozostałych wolontariuszy. Głównym miejscem, które odwiedziłem podczas tej „wycieczki”, było moje nowe miejsce pracy – restauracja, gdzie zostałem mile przywitany i poinformowany przez pracujące tam osoby.

Serwisy
Każdy wolontariusz dopiero w chwili przyjazdu dowiaduje się, w jakim serwisie, czyli miejscu pracy przypadnie mu pracować. Do najbardziej popularnych serwisów należą m. in. kuchnia, restauracja, zmywak, sprzątanie pokoi, recepcja, animacja, pralnia, zaopatrzenie oraz self.

Dużo nas
Self, czyli stołówka dla wolontariuszy, trzy razy w ciągu dnia jest jednym z najbardziej zaludnionych miejsc w całym La Salette. Można tu było zjeść, ale także znaleźć chwilę wolną od pracy i móc ze sobą porozmawiać, podzielić się tym, co nas w danym dniu spotkało. Obok wejścia do stołówki są tablice, na których wywieszane są wszelkiego rodzaju ważne dla nas ogłoszenia. Wśród informacji o organizowanych wycieczkach, turniejach oraz wyświetlanych filmach była także lista wszystkich wolontariuszy w danym miesiącu wraz z krajami pochodzenia. Zauważyłem, że w tym miesiącu większą część wolontariuszy stanowili Polacy. 42 na 93 wszystkich uczestników. Byli także m. in. Francuzi, Ukraińcy, Słowacy, Hiszpanie, a nawet Brazylijczycy.

Polskie wesele
Jak się rychło przekonałem, wolontariat w La Salette to nie tylko praca, ale też wspaniała możliwość nawiązania nowych znajomości. Po codziennych obowiązkach każdy z nas miał czas wolny, który starał się wykorzystać jak najowocniej. Organizowano wspólne wycieczki w góry, nad jezioro, do pobliskich miast. Wieczorami rozmawialiśmy i graliśmy w gry planszowe.

Pewnego razu wśród polskiej grupy wolontariuszy zrodził się ciekawy pomysł. „Skoro w tym miesiącu stanowimy większość, zorganizujmy jakiś wspólny wieczór integracyjny, by pokazać i przybliżyć ludziom innych narodowości naszą kulturę i zwyczaje”. Od razu pojawiła się propozycja, by było to zaimprowizowane polskie wesele z jego tradycyjnymi elementami. Aby było ciekawiej, wesele poprzedziliśmy krótkim przedstawieniem o Smoku Wawelskim i szewczyku Dratewce, który wraz z księżniczką, której rękę otrzymał za zabicie smoka, tworzyli parę młodą. Oprócz samego wesela, zaprezentowaliśmy jeden z polskich tradycyjnych tańców, krakowiaka, którego nauczył nas kolega będący wówczas w La Salette po raz czwarty.

– Ten układ choreograficzny znałem od Gosi, która nauczyła nas go, podczas mojego drugiego wolontariatu. Chciałem wam go przekazać i dlatego postanowiłem go was nauczyć. Najpiękniejszą częścią całej tej nauki była wspólna integracja i sztuka pokonywania słabości. Ja sam tańczyłem trzy lata, kiedy byłem jeszcze dzieckiem i kiedy słyszałem, że mówicie: „Nie umiem, mi to nie wychodzi”, to mnie to nie ruszało, bo wiem, że tak naprawdę nikt nie umie, tylko trzeba się tego po prostu nauczyć. Nie ma nic za darmo. Trzeba ćwiczyć. – powiedział po zakończonej zabawie Adam.

Na polskie wesele zaproszeni zostali wszyscy wolontariusze z zagranicy, a także pracownicy ośrodka. Mieli okazję zobaczyć błogosławieństwo rodziców, powitanie chlebem i solą, rzucanie pustych kieliszków za siebie przez parę młodą, pierwszy taniec, oczepiny, a także wziąć udział w różnych zabawach: „mam chusteczkę haftowaną” czy „kaczuchy”. Zabawa wraz z tańcami trwała do późnych godzin nocnych.

Skąd, jak i dlaczego?
Motywacji przyjazdu do La Salette może być tak samo wiele, jak i ludzi, których się tu pozna. Każdy początkowo miał swój własny cel. Nikt nie wiedział do końca, z czym się tu spotka, jednak w życiu każdego pojawiło się coś, co pchnęło ją ku temu świętemu miejscu. Olga z Białorusi wraz z Maćkiem z Krakowa postanowili połączyć wolontariat z praktykami uczelnianymi. Oboje studiują na kierunku turystyka religijna na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. Kiedy dowiedzieli się o takiej możliwości, postanowili z niej skorzystać.

Mówi Olga: Na uniwersytecie usłyszałam o możliwości odbycia praktyk w miejscach objawień Maryjnych. Jednym z nich było La Salette. Bardzo spodobała mi się możliwość połączenia kierunku studiów z możliwością odbycia pewnego rodzaju służby dla drugiego człowieka. Bóg daje więcej, niż Go o to prosisz. Chcesz szklankę wody, On podaruje ci cysternę wody. Nigdy nie pomyślałabym, że w wieku 26 lat wakacje spędzę w takim miejscu.

Maciek także dowiedział się o takiej możliwości w swojej uczelni. Powiedział: Postanowiłem połączyć wolontariat z praktykami i równocześnie pomóc tutaj jako wolontariusz. Była to doskonała okazja do poznania takiego miejsca. Kiedyś, po skończeniu tych studiów, sam będę organizował takie pielgrzymki. Mam tu świetną okazję do zwiedzania pobliskich miejscowości. Dużo podróżuję, by w przyszłości móc podzielić się tą wiedzą z pielgrzymami, których będę oprowadzał.

Spośród wolontariuszy, którzy uczęszczają lub rozpoczynają w tym roku naukę na uczelniach wyższych, sporą grupę stanowili studenci romanistyki. Dla Zuzanny z Warszawy jednym z celów przyjazdu do La Salette była możliwość ćwiczenia umiejętności językowych.

– Uczę się francuskiego, więc stwierdziłam, że będzie to świetna okazja do nauki. Mogę używać tu tego języka bez przerwy. Moją pasją są podróże, zwiedzanie, poznawanie nowych ludzi. Adriana ze Słowacji doświadczyła tego, jak bardzo przydaje się znajomość języka obcego w takim miejscu. Mówi: – studiuję angielski i francuski. Z Polakami mogę porozumieć się po słowacku, nasze języki są podobne, jednak czasami także musimy tłumaczyć niektóre słowa na angielski. Mira, Polka mieszkająca na Białorusi, postanowiła przedłużyć swój pobyt w La Salette o dodatkowy miesiąc.

Tak to tłumaczy: – Jestem świeżo po skończeniu studiów, więc nie muszę śpieszyć się do domu. Zdecydowałam się zostać tu dłużej, aby móc jeszcze bardziej pogłębić swoją wiarę. Mogę to czynić, mając dostęp do Najświętszego Sakramentu przez całą dobę, codzienną Mszę świętą, a także żyjąc w otoczeniu tak wspaniałych krajobrazów. Będzie to dla mnie doskonały czas, aby pomyśleć nad swoim życiem i odpowiednio ustawić w nim priorytety.

Czas błogosławiony
Miesiąc w La Salette był czasem błogosławionym zarówno dla mnie, jak i dla ludzi, z którymi udało mi się porozmawiać. Pomógł przede wszystkim wzrosnąć nam duchowo, nawiązać nowe przyjaźnie, kreatywnie wykorzystać wolny czas wakacji i przede wszystkim odkryć to ważne w dzisiejszych czasach orędzie skierowane do pastuszków Melanii i Maksymina równo 170 lat temu.

Mateusz Piędel
student na kierunku Dziennikarstwo
i Komunikacja Społeczna w Wyższej
Szkole Kultury Społecznej i Medialnej
w Toruniu


170lasalette_xbd091Sanctuaire Notre Dame de La Salette
Service du bénévolat
38970 La Salette – Francja
tel. +33 47 630 00 11
fax. +33 47 630 03 65
e−mail: benevoles@lasalette.cef.fr


 

Jest cudownie

O wolontariacie z małżeństwem Henryką i Kazimierzem Biront z Wałbrzycha rozmawia Paweł Lasota

Jak to się stało, że trafiliście na wolontariat w La Salette?
Koleżanka, która była w zeszłym roku, zadzwoniła do nas i zapytała, czy pojedziemy z nią do Francji. Akurat mieliśmy wolny maj, wystarczył jeden dzień na podjęcie decyzji i jesteśmy.

I jak przeżywacie ten pobyt?
Jest cudownie! Codziennie uczestniczymy we Mszy św., czego niestety nie robimy w domu. Praca jest lekka, oboje pracujemy w kuchni. Jesteśmy bardzo zadowoleni.

Planujecie przyjazd na przyszły rok?
Oczywiście i to na dwa miesiące!

Może uda się namówić znajomych?
Mamy taką nadzieję. Zabierzemy ze sobą ulotki, żeby kogoś zachęcić. Mam koleżanki. Prawie wszystkie są na emeryturze. Co stoi na przeszkodzie, aby tu przyjechać. Zawsze to bliżej Panienki Świętej. Tu jest tak pięknie. Jesteśmy zachwyceni… Kiedy wysiadłam z autokaru, rozpłakałam się ze wzruszenia.

Pierwszy raz taki daleki wyjazd?
Tak, to pierwszy raz. Mieszkamy w Wałbrzychu i jeździliśmy do Częstochowy i Lichenia, ale poza Polskę nigdy!

A zdrowie dopisuje?
Dzięki Bogu tak. Trochę bałam się, bo na początku skakało mi ciśnienie, miałam wysokie tętno. Jestem niskociśnieniowiec, ale dzięki Panience jest wszystko dobrze, pracować mogę, jestem z mężem, co więcej potrzeba…

 

Artykuły z numeru dodatkowego „La Salette – Łzy Maryi” 2016/07

Mateusz Piędel Mateusz Piędel
ROZWAŻANIA SŁÓW EWANGELII
(Łk 9, 18-24), XII Niedziela Zwykła, 23 czerwca 2019

Strojenie odbiornika

„Dobrze, kiedy dzieją się wielkie rzeczy mocą Ducha Świętego, kiedy w sposób namacalny doświadczamy tego, że Pan jest z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata, ale nie możemy wyrzucić z chrześcijaństwa cierpienia. Nie odkąd Jezus umarł na krzyżu i zmartwychwstał. To wydarzenie sprawiło, że coś tak beznadziejnego jak cierpienie i ból może się stać narzędziem ku dobremu. To na prawdę dobra nowina. Krzyż to etap do poranka zmartwychwstania. Nigdy cel sam w sobie. Nieść swój krzyż w perspektywie życia, które pokonuje śmierć, to być prawdziwie dobrze nastrojonym. Obyśmy nie zniechęcili się wszelkimi zakłóceniami.”
ks. Paweł Baran MS

"

A F O R Y Z M

„Ojciec, głowa rodziny, niechaj będzie wśród swoich przedstawicielem Boga, i niech przewodniczy im nie tylko władzą, ale również przykładem życia.”

(św. Jan XXIII)


CZYTANIA LITURGII NA DZIŚ
MULTIMEDIA
FACEBOOK

6 dni temu

UWAGA PROMOCJA!
Niespodziankę w postaci ostatniego numeru Posłańca, Łez Maryi i książki "Ryczące owieczki" wydawnictwa Dreams otrzymają trzy osoby, które odpowiedzą w komentarzu na pytanie: DO ILU OŁTARZY IDZIE PROCESJA W BOŻE CIAŁO???
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku

2 tygodni temu

Czy spotkaliście kiedyś Pampiludki? Jeśli nie - jest okazja!
Asia Olejarczyk, pisarka, opowiada o tym, jak Duch Święty poprowadził ją do odkrycia Pampilii.

"Podczas Mszy Świętej, kiedy to siedziałam w ławce ze zniecierpliwionymi dziećmi, które niewiele rozumiały z liturgii, poprosiłam Go, by pomógł mi objaśnić im, co właściwie się tam dzieje. Zaczęłam słuchać słów uszami dzieci. Wyobraziłam sobie, że znów mam kilka lat… I poczułam się tak, jakby ktoś mówił do mnie w obcym języku. Na przeszkodzie stały trudne, archaiczne słowa, z którymi dzieci nie stykają się w codziennych kontekstach: „amen”, „hosanna”, „chwała”, „bliźni”, „zbawienie”… Przyszło mi do głowy, by umiejscowić te wyrazy w przyjaznym, baśniowym świecie. Właśnie wtedy przed oczami stanęły mi dwa niewielkie ludziki w kolorowej krainie: pampiludki – Gideon i Alimemek."

Ostatni numer Posłańca możesz otrzymać pisząc na adres: poslaniec@poslaniec.com
... WięcejMniej

Zobacz na Facebooku
PARTNERZY
KARTKA z KALENDARZA